Joey
Wszedłem do domu. W salonie siedziała Kira wraz z Wahlberg'iem.
- Donnie, przyszedł byś do mnie do biura? Mamy do pogadania
-Chodź tu, pogadaj z nim tutaj. Podejrzewam, że wiem o co chodzi - powiedziała Kira
- Nie... - powiedziałem, a Kira spojrzała na mnie, od razu wiedziałem o co jej chodzi. Wziąłem krzesło i usiadłem naprzeciw tej 2.
- A więc przejdę do rzeczy, co masz wspólnego z Kaneswaran'em
- Przerwę mu, zanim odpowie ściągaj okulary - powiedziała
- Nie
- Jak ty ich nie ściągniesz to ja to zrobię za ciebie - powiedziała i ściągnęła moje okulary.
- Boże - zaniemówiła
- Co się stało? - spytał Wahlberg
- Chcecie wiedzieć? Serio chcecie wiedzieć? - spytałem
- Tak... - powiedzieli na raz. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Nick'a, czy dalej mają Kaneswaran'a i czy mogę przyjechać z nimi. Kiedy dostałem pozytywną odpowiedź wpakowałem ich do auta i pojechaliśmy na miejsce.
- No więc. Ta dam - pokazałem na Kaneswaran'a który miał limo pod okiem tak samo jak ja.
- Słuchaj, chciałbym z nim pogadać, ale sam - powiedział Donnie
- Carter ! - zawołałem
- Taaaak? - blondyn pojawił się obok nas
- Gdzie AJ? - spytałem
- Ma teraz przerwę a co?
- Zawołaj go, Donnie możesz z nim pogadać ale przy AJ'u, gdyż on jest zbyt niebezpieczny. Gdzie Griffin? - pytałem
- w domu z wujkiem Jordanem, Dannym i Jonathanem - powiedziała Kira.
Przytuliłem ją. W uszach nadal brzmiały mi słowa Seev'a odnośnie pilnowania córki i syna.
- Donnie, przyszedł byś do mnie do biura? Mamy do pogadania
-Chodź tu, pogadaj z nim tutaj. Podejrzewam, że wiem o co chodzi - powiedziała Kira
- Nie... - powiedziałem, a Kira spojrzała na mnie, od razu wiedziałem o co jej chodzi. Wziąłem krzesło i usiadłem naprzeciw tej 2.
- A więc przejdę do rzeczy, co masz wspólnego z Kaneswaran'em
- Przerwę mu, zanim odpowie ściągaj okulary - powiedziała
- Nie
- Jak ty ich nie ściągniesz to ja to zrobię za ciebie - powiedziała i ściągnęła moje okulary.
- Boże - zaniemówiła
- Co się stało? - spytał Wahlberg
- Chcecie wiedzieć? Serio chcecie wiedzieć? - spytałem
- Tak... - powiedzieli na raz. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Nick'a, czy dalej mają Kaneswaran'a i czy mogę przyjechać z nimi. Kiedy dostałem pozytywną odpowiedź wpakowałem ich do auta i pojechaliśmy na miejsce.
- No więc. Ta dam - pokazałem na Kaneswaran'a który miał limo pod okiem tak samo jak ja.
- Słuchaj, chciałbym z nim pogadać, ale sam - powiedział Donnie
- Carter ! - zawołałem
- Taaaak? - blondyn pojawił się obok nas
- Gdzie AJ? - spytałem
- Ma teraz przerwę a co?
- Zawołaj go, Donnie możesz z nim pogadać ale przy AJ'u, gdyż on jest zbyt niebezpieczny. Gdzie Griffin? - pytałem
- w domu z wujkiem Jordanem, Dannym i Jonathanem - powiedziała Kira.
Przytuliłem ją. W uszach nadal brzmiały mi słowa Seev'a odnośnie pilnowania córki i syna.
Donnie
Coś mi tu nie gra. Czyżby McIntyre wstąpił do tego gangu? Nie rozumiem tego, ale pogadam sobie z Kaneswaran'em. Z chęcią mu przyłożę mu, wiem do czego on się potrafi posunąć, przecież się o tym przekonałem na własnej skórze.... Poszliśmy z tym ... jak mu tam.... z AJ'em kawałek dalej. Tam stał jakiś gosciu. AJ powiedział coś do mężczyzny a ten poszedł. Wy wróciłem Kaneswaran'a na kolana. Po patrzyłem w oczy z pogardą. Uderzyłem go. Seev miał związane ręce, ale coś mi nie grało. AJ stał obok mnie, miał wysunięty pistolet. Zauważyłem że Kaneswaran miał coś w ręce, ale było już za późno. Rozciął więzły, zabrał pistolet AJ'a i uderzył go tak, że mężczyzna zemdlał. Przyłożył mi pistolet do skroni. Zabrał leżącemu AJ'owi kajdanki i założył mi je. Popchnął na przód, ciągle celując we mnie. Poszliśmy tam, gdzie stali McIntyre i reszta. Mężczyzna popchnął mnie tak, ze poleciałem na twarz przed Joey'a. Widzieli, że Kaneswaran celuje mi prosto w głowę. Wyciągnęli pistolety.
-Oj Kaneswaran. Przestań w niego celować. Nie masz z nami szans. Więc opuść broń z Donnie'go.
- Dobrze, ale kolejnym celem będzie Kira - zaśmiał się. Widziałem przerażenie w oczach Joey'a. Szepnął coś na ucho do jakiegoś blondyna, a on zabrał Kirę. Podniosłem się. Podszedłem do Kaneswaran'a.
-Słuchaj. Jeżeli chcesz kogoś zabić to teraz zabij mnie, jezeli masz zamiar brać zakładnika też weź mnie. Nie będę narażał nikogo innego.
-Wahlberg odpuść -zaczął Joey - Kaneswaran wypuść go. Masz możesz zrobić mi co chcesz. Opuścić broń -powiedział a oni go posluchali
-Kusząca propozycja McIntyre, ale skorzystam z propozycji Donnie'go. Wóz, teraz! - powiedział, a raczej krzyknął. Miałem przy skroni broń, ale nie przeszkadzało mi to. Wiedziałem, że robię to w słusznej sprawie i jestem w stanie zapłacić najwyższą cenę...
Joey
-Wóz teraz !
- Masz. - dałem mu kluczyki od mojego samochodu. Wpakował Wahlberg'a do bagażnika. Odjechał z piskiem opon.
- Kurwa. Zaraz, gdzie AJ?! Elyar idź po niego, bo nie wiadomo co z nim. Oby nic mu nie zrobił - powiedziałem. Carter przyszedł wraz z Kirą.
- Gdzie jest Donnie? - spytała
- Nie wiem Kira. On... On poświęcił się dla nas. Możliwe że już nie żyje, możliwe że długo już nie pożyje. - schowałem twarz w dłonie. To było jak cios w serce. Wiedziałem, że teraz tylko porwie Kirę czy też Griffin'a. A skąd? Wyłowiliśmy jego telefon i Carter jako spec od wszystkiego zrobił swoje 'czary mary' i mogliśmy poczytać jego SMS'y i była tam wiadomość o treści
Już niedługo akcja porwać któreś z młodych McIntyre zacznie się.
Była ona z czasu, kiedy porwaliśmy go. Oni myślą, że dziewczyna Kaneswaran'a zachciała wyjechać do Paryża i przez to go nie ma. Jak już mówiłem Nick to specjalista od wszystkiego. Biłem się z myślami. Czy Wahlberg żyje jeszcze? Czy może już nie żyje? Boże czemu to nie mogłem być ja. Mielibyśmy zdecydowanie mniej problemów. I jestem w pełni świadom, że nie uchronię jej przed porwaniem. Nie jestem w stanie. Jedyne co mogę to przygotować ją na najgorsze...
---------------------------------------------------------------------------
Ta dam :D
Jest new rozdział :)
Naszła mnie nowa wena... Jest mały problem - jest w niej więcej przemocy :o xD
Ale to już nie ważne.
Mam coś ważniejszego :D
No więc jeżeli ktoś czyta bloga Nathan Sykes Now is my moment to widział moją rozmowę z nią :D
Uprzejmie informuję, że założyłyśmy razem bloga - >>LINK<<
Bohaterowie już są :) Zapraszam :*
Dziękuje za 1100 wyświetleń ;3
Komentujesz = motywujesz :)
Joey
-Wóz teraz !
- Masz. - dałem mu kluczyki od mojego samochodu. Wpakował Wahlberg'a do bagażnika. Odjechał z piskiem opon.
- Kurwa. Zaraz, gdzie AJ?! Elyar idź po niego, bo nie wiadomo co z nim. Oby nic mu nie zrobił - powiedziałem. Carter przyszedł wraz z Kirą.
- Gdzie jest Donnie? - spytała
- Nie wiem Kira. On... On poświęcił się dla nas. Możliwe że już nie żyje, możliwe że długo już nie pożyje. - schowałem twarz w dłonie. To było jak cios w serce. Wiedziałem, że teraz tylko porwie Kirę czy też Griffin'a. A skąd? Wyłowiliśmy jego telefon i Carter jako spec od wszystkiego zrobił swoje 'czary mary' i mogliśmy poczytać jego SMS'y i była tam wiadomość o treści
Już niedługo akcja porwać któreś z młodych McIntyre zacznie się.
Była ona z czasu, kiedy porwaliśmy go. Oni myślą, że dziewczyna Kaneswaran'a zachciała wyjechać do Paryża i przez to go nie ma. Jak już mówiłem Nick to specjalista od wszystkiego. Biłem się z myślami. Czy Wahlberg żyje jeszcze? Czy może już nie żyje? Boże czemu to nie mogłem być ja. Mielibyśmy zdecydowanie mniej problemów. I jestem w pełni świadom, że nie uchronię jej przed porwaniem. Nie jestem w stanie. Jedyne co mogę to przygotować ją na najgorsze...
---------------------------------------------------------------------------
Ta dam :D
Jest new rozdział :)
Naszła mnie nowa wena... Jest mały problem - jest w niej więcej przemocy :o xD
Ale to już nie ważne.
Mam coś ważniejszego :D
No więc jeżeli ktoś czyta bloga Nathan Sykes Now is my moment to widział moją rozmowę z nią :D
Uprzejmie informuję, że założyłyśmy razem bloga - >>LINK<<
Bohaterowie już są :) Zapraszam :*
Dziękuje za 1100 wyświetleń ;3
Komentujesz = motywujesz :)
Więc.... kiepsko !
OdpowiedzUsuń-
-
-
-
-
żart OCZYWIŚCIE ! Tak , rozdział zdecydowanie boski! Proszę Cię dawaj szybko NN bo jestem tego bardzo ciekawa. Wszystko jest takie zagmatwane ^^ lubię to ! :D
Mam nadzieję że nic NIKOMU się nie stanie.
Fogz < wiem że Fox , jednak ja mam Fogza > taki bardzo
Limo ! Dlaczego to mi się tak podoba ? Nie wiem , ale jednak :)
Weny , bardzo dużo weny ! Dawaj szybko NN do każdy kto to czyta < jak zawsze> nie może się doczekać kolejnego rozdziału , kolejnej dawki akcji która staje się uzależniająca :*
Właściwie to nie Fox a Afshari XD ale co tam :*
Zapraszam na NOWEGOnowego :http://please-be-with-me-forever.blogspot.com/
Zapraszam na nowy rozdział na http://my-story-tw.blogspot.com =)
OdpowiedzUsuńP.S.- Mam wrażenie, że z Kirą stanie się coś niedobrego, bo za fajnie by było gdyby Donnie się poświecił za wszystkich i nie byłoby już ofiar. Przecież powinni go spróbować ratować.
Uwielbiam twoje opowiadanie, ciekawe co będzie dalej. Kiedy następny rozdział? :-D weny :-*
OdpowiedzUsuń