Nick
Potem zjechałem do P i znalazłem to, czego szukałem. Pan Michael. Przepisałem numer na moją komórkę i wykonałem połączenie.
- Halo? - usłyszałem w komórce znajomy głos.
- Cześć Mike. Potrzebuję twojej pomocy - zacząłem [...]
- O witaj Nick. Skąd masz mój numer?
- Spisałem z telefonu Kiry. Mógłbyś przyjechać do domu McIntyre'ów?
- Jasne. Daj mi 3 minuty i jestem
- Okej - rozłączyłem się
- Kto to był? - spytał Joey
- Za 3 minuty zobaczysz tutaj bruneta. To Michael. Ten, który był obecny przy akcji ratowania Donnie'go. Kontakt Kiry w FBI - powiedziałem
- Ciekawie... A może chcecie wody?
- Ja poproszę - odezwał się AJ
- Nick? - spytał a ja kiwnąłem głową na 'tak'. Mężczyzna wyszedł. Zdążył wrócić i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ruszyłem w ich stronę. Chwilę później razem z Mike'iem byliśmy już w salonie
- No słabo się spisaliśmy. Teraz to ty nikomu nie pomożesz - spojrzał na gips - przecież ty nic w tym robić nie możesz - śmiał się
- Jak nie mogę? Śmieszny jesteś. -AJ zmusił mnie do siedzenia na kanapie. Wiedział do czego byłbym zdolny.
- Właśnie. Mike to jest Joey McIntyre, ojciec Kiry - pokazałem na bruneta
- Witam, Michael Westen, FBI - podał mu rękę, którą Joey uścisnął. Usiadł na fotelu, naprzeciwko mnie - No więc, po co mnie wezwałeś Nick?
- Chodzi o Kirę. Porwano ją - ledwo przeszło mi to przez gardło. Brunet podał Michael'owi wodę.
- Co? Wiadomo coś więcej? - dopytywał
- Tak, wiadomo to - McIntyre włączył jakieś nagranie na laptopie, który był podłączony do telewizora. Patrzałem na nagranie z monitoringu, na którym ktoś porywa Kirę.
- Przepraszam na chwilę - wyszedłem z pomieszczenia i oparłem się o ścianę.
- Co mu? - spytał Joey
- Nie ważne - powiedział AJ, który chwilę później pojawił się obok mnie - stary, spokój
- Nie kurwa. Nie będę spokojny. Oni ją porwali, ona nie odpisywała mi przez 3 dni. Joey nie zabrał jej przecież obu telefonów. Widziałeś, że ktoś zasłonił jej oczy, potem wstrzyknął w szyję i przyłożył nóż do gardła. Jakaś głupia kartka, coś. No kurwa mać no! Ja nie mogę jej stracić - warknąłem
- Wiem młody co czujesz, ale spokój. Pamiętaj, że Sykes nic jej nie zrobi. A Joey nie może się kurwa dowiedzieć, co jest pomiędzy tobą a nią. Przecież wiesz jak jest.
- Taaa.... Słuchaj. Muszę załatwić jechać do Howie'go. Powiesz im co i jak a ja spadam. - wyciągnąłem z kabury broń. Magazynek był pełny.
- Dobra. - oboje wstaliśmy i weszliśmy do salonu'
- Muszę spadać, AJ powie wam resztę informacji jakichś tam. Praca wzywa - odezwałem się i wyszedłem. Wsiadłem do auta i ruszyłem. Zadzwoniłem do Howie'go
- Joł stary, nie potrzebujesz pomocy? - spytałem
- Gościa, który kuleje? Nie dzięki - zaśmiał się
- Wal się kurde - też się śmiałem - jesteś pewny?
- Dobra, przyjedź pod adres, który zaraz dostaniesz SMS'em. Przydasz mi się
- Okej. Czekam - rozłączyłem się. Minutę później jechałem już pod wskazany przez kumpla adres. Był to jakiś opuszczony budynek. Wbiłem po cichu. Zobaczyłem gościa, który mierzył spluwą do Howie'go. Zaskoczyłem go od tyłu. No i pierwszy dzisiaj trup.
- Hahahahhaah Howie no weź! Żarty sobie robisz? Związany jesteś ty? - śmiałem się z niego
- To była część planu - powiedział nadąsany- Taaaa.... Czekaj, zanim cię rozwiąże uwiecznijmy to - wyciągnąłem telefon i zrobiłem zdjęcie brunetowi. Potem rozwiązałem go. Mężczyzna wkurwiony trzasnął drzwiami. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy dalej.
- Tak w ogóle to jaką sprawą się z wami zajmuję? - przerwał ciszę która panowała w samochodzie
- Porwanie Kiry - podałem mu mój telefon z jej zdjęciem. Przyglądał mu się przez dłuższy czas.
- Co ona dla nas w ogóle znaczy?
- Córka Joey'a - powiedziałem dość głośno - i moja dziewczyna - wyszeptałem ledwo słyszalnie
- Serio z nią jesteś? - spojrzał na mnie
- Tak serio. ale Joey nic nie wie więc, jak puścisz parę z ust to wiesz jak skończysz - warknąłem. Zapomniałem, że to Brian jest głuchy, a nie Howie. Reszta drogi minęła w ciszy. Przyglądał się zdjęciu, jakby.... właściwie nie wiem czemu. On to ten dziwny. Pomyślałem, o Kirze, która teraz nie wiadomo gdzie jest. Nie wiadomo co jej robią. Mam nadzieję, że ją uratujemy. Szybko pojechalem do siebie. Noga bardzo bolala, ale nie mialem zamiaru teraz robic sobie siary. Z Howie'm wbilem do garazu i zgarnalem sprzet.
-Co robimy?
- Pamietasz akcje Warzone?
-Jasne, że pamiętam... Ale nie chcesz chyba ryzykować tak jak wtedy? Prawie cię zabili! No i AJ'a też...
-Jeszcze nie wiem co chce robić. Na pewno narażę tym razem tylko jedną osobę i będę nią ja
-Myhym... Dla niej zrobisz wiele... Dla Kiry?
- Tak, dla Kiry. A żebyś wiedział, że zrobię wiele. Nigdy nic takiego nie czułem... - na myśl o blondynce zrobiło mi się gorzej. Wbiłem jeszcze do domu po leki.
- Co teraz robimy? - spytał wchodząc za mną do kuchni. Oparł się o ścianę.
- Jedziemy na posesję Sykes'a
Wyszliśmy z domu. Rzuciłem mężczyźnie kluczyki i usiadłem na miejscu pasażera. Chciałem trochę oszczędzić nogę, musiałem wszystko obczaić tam jeszcze dzisiaj. Chodzi tu o Kirę, więc liczy się każda sekunda od porwania. Howie puścił głośno muzykę, którą chwilę później wyciszyłem.
- Słuchałem tego! Zawsze przed jakąś akcją słuchaliśmy muzy, teraz nie. Co z tobą?
- Nigdy nie chodziło o kogoś tak bliskiego, jak Kira - odpowiedziałem mu
- Taaaaaa... Okej - powiedział i zapanowała cisza. Kolejne parę minut jechaliśmy na posesję Sykes'a. Mam nadzieję, że nie zmienił jej. Kiedy byliśmy już na miejscu zauważyłem, że w starej szopie. Sprawdziłem magazynek. Był pełny. W razie co zapasowy wsadziłem do kieszeni. Wysiadłem z auta i nie zamknąłem drzwi. Pokazałem Howie'mu na migi, że ma zostać w aucie w razie co. Nie był zadowolony. Zobaczyłem jakieś okno i podszedłem do niego. To co zobaczyłem zmroziło mnie. Nathan bił Kirę, potem strzelił centymetry od jej twarzy. Ruszyłem w stronę drzwi. Coś zatrzymało mnie i tym czymś był brunet. Usłyszałem krzyk Kiry " Pomocy! Kurwa nie no! Aua! ". Potem warknięcie Sykes'a " Opanuj się, nikt ci tu nie pomoże. Nick tym razem cię nie uratuje ani żaden oddział FBI! Właśnie, słyszałem, że pomiędzy tobą a Nick'iem coś jest... Jak wspaniale będzie widzieć jego minę, kiedy znajdzie cię nieżywą ". Zaśmiał się, a ja o mało nie wystrzeliłem mu w głowę. Howie zaciągnął mnie do auta i wyjechał na skraj lasu. Wysiadł z auta. Zrobiłem to samo.
- Przyjeb mi! - warknął
- Co?
- Przyjeb mi w ryj, ulży ci!
- Nie - syknąłem
- A może jednak? Może wkurwi cię to, ale uważam, że Kira nie jest dla ciebie, nie pasujesz do niej! Nie wytrzymasz z nią jeszcze tygodnia. Nie opłaca nam się jej ratować, weź jakąś laskę na jedną noc. Tak dobrze zrozumiałeś, zwykła dziwka będzie dla ciebie lepsza niż ona! - śmiał się. Przyjebałem mu i to ostro.
- Powtórz to teraz skurwielu- warknąłem. Wiedział, że ze mną nie będzie tak łatwo. Przyjaźń przyjaźnią, ale nie ma obrażania kogoś, na kim mi zależy.
- Nie powtórzę. Lepiej ci? - spytał wycierajac krew z kącika ust
- Słuchałem tego! Zawsze przed jakąś akcją słuchaliśmy muzy, teraz nie. Co z tobą?
- Nigdy nie chodziło o kogoś tak bliskiego, jak Kira - odpowiedziałem mu
- Taaaaaa... Okej - powiedział i zapanowała cisza. Kolejne parę minut jechaliśmy na posesję Sykes'a. Mam nadzieję, że nie zmienił jej. Kiedy byliśmy już na miejscu zauważyłem, że w starej szopie. Sprawdziłem magazynek. Był pełny. W razie co zapasowy wsadziłem do kieszeni. Wysiadłem z auta i nie zamknąłem drzwi. Pokazałem Howie'mu na migi, że ma zostać w aucie w razie co. Nie był zadowolony. Zobaczyłem jakieś okno i podszedłem do niego. To co zobaczyłem zmroziło mnie. Nathan bił Kirę, potem strzelił centymetry od jej twarzy. Ruszyłem w stronę drzwi. Coś zatrzymało mnie i tym czymś był brunet. Usłyszałem krzyk Kiry " Pomocy! Kurwa nie no! Aua! ". Potem warknięcie Sykes'a " Opanuj się, nikt ci tu nie pomoże. Nick tym razem cię nie uratuje ani żaden oddział FBI! Właśnie, słyszałem, że pomiędzy tobą a Nick'iem coś jest... Jak wspaniale będzie widzieć jego minę, kiedy znajdzie cię nieżywą ". Zaśmiał się, a ja o mało nie wystrzeliłem mu w głowę. Howie zaciągnął mnie do auta i wyjechał na skraj lasu. Wysiadł z auta. Zrobiłem to samo.
- Przyjeb mi! - warknął
- Co?
- Przyjeb mi w ryj, ulży ci!
- Nie - syknąłem
- A może jednak? Może wkurwi cię to, ale uważam, że Kira nie jest dla ciebie, nie pasujesz do niej! Nie wytrzymasz z nią jeszcze tygodnia. Nie opłaca nam się jej ratować, weź jakąś laskę na jedną noc. Tak dobrze zrozumiałeś, zwykła dziwka będzie dla ciebie lepsza niż ona! - śmiał się. Przyjebałem mu i to ostro.
- Powtórz to teraz skurwielu- warknąłem. Wiedział, że ze mną nie będzie tak łatwo. Przyjaźń przyjaźnią, ale nie ma obrażania kogoś, na kim mi zależy.
- Nie powtórzę. Lepiej ci? - spytał wycierajac krew z kącika ust
- No w sumie - chwyciłem się za głowę - to tak...
- No i o to mi chodziło, wcale tak o niej nie myślę - uśmiechnął się - Przecież ja jej nawet nie znam, ale wygląda na miłą i wartą poznania osobę - skończył
- Masz szczęście - teraz już się śmiałem. Howie zawsze wymyślił coś, żebym lekko się odstresował, ale teraz to już całkiem wymyślił. Minutę później jechaliśmy do domu. Nie zużyłem nawet jednego naboju, zapasowy magazynek rzuciłem do schowka i wysiadłem z wozu. Noga bardzo zabolała. Howie przesiadł się do swojego auta i pojechał do siebie. Ja resztę dnia rozmyślałem. Mamy lokalizację, więc jest plus. Teraz tylko brakuje mi organizacji i sprawnej nogi...
Kira
Obudziłam się. Zdałam sobie sprawę, że przez lekkomyślność zostałam porwana. Bez widoku porywacza chyb już wiem, kto to. N, czyli nie Nick, a Nathan. Nathan Sykes... Nie udało mu się raz, spróbował kolejny. No i skończyło się tak jak się skończyło.
- I wanna scream, but I lost the will* - zanuciłam kawałek piosenki Back To Life. Chciałam się ruszyć, ale nie miałam jak. Byłam związana. - I take another step somehow. The only things that moves me is you right now. Give me the strength to get up again. My story’s not over, this can’t be the end.** - zanuciłam dalej. Niby to tylko porwanie, ale zaczęłam się bać. Nucąc to cały czas myślałam o Nick'u. Ciąg dalszy był jakby o tym co się stało. Then your love, your love Makes me believe that I can make things right I’m coming back, coming back, coming back, Coming back to life***.
Usłyszałam głośne wejście. Pewnie porywacz... Nie pomyliłam się. Zobaczyłam bruneta.
- Witaj Kira
- Taa... Witaj Sykes, dupku - syknęłam. Chciałam, żeby to się już skończyło
- Jak mnie nazwałaś?! - wystrzelił w podłogę
- Dupkiem. - zaśmiałam się. Podszedł i zaczął mnie lać. Na początku nie sprawiało mi to jakoś bólu, zaczęło się później. Strzelił obok głowy. Zwijałam się z bólu. Po wystrzeleniu zaczęłam krzyczeć - Pomocy! Kurwa nie no! Aua!
-Opanuj się, nikt ci tu nie pomoże. Nick tym razem cię nie uratuje ani żaden oddział FBI! - spojrzał mi w oczy - Właśnie, słyszałem, że pomiędzy tobą a Nick'iem coś jest... Jak wspaniale będzie widzieć jego minę, kiedy znajdzie cię nieżywą - śmiał się. Bałam się i to bardzo. Dopóki on ma w łapie pistolet już nie będę pyskować. Wstrzyknął mi coś w rękę i zasnęłam.
I wanna scream, but I lost the will* - Pragnę krzyczeć, lecz straciłam wolę
I take another step somehow. The only things that moves me is you right now. Give me the strength to get up again. My story’s not over, this can’t be the end.** - Jakoś stawiam kolejny krok.Jedyną rzeczą, która mnie do tego popych, jesteś ty. Dajesz mi siłę by znów się podnieść Moja historia się nie kończy, to nie może być koniec
Then your love, your love Makes me believe that I can make things right I’m coming back, coming back, coming back, Coming back to life***. - Wtedy twa miłość, twa miłość Sprawia, że wierzę iz mogę wszystko naprawić Powracam, powracam, powracam Powracam do życia.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział dość dziwny i wgl nie podoba mi się, ale okej.... Wy to oceńcie.
Odpowiedź dla _Wika_
Nick może prowadzić ze złamaną nogą. Chodzi o to, że te nowsze auta posiadają automatyczną skrzynię biegów. Lewa noga nie jest mu potrzebna do zmiany biegów, a on właśnie ją ma złamaną.
Mam nadzieję, że nie muszę Wam tego dokładnie tłumaczyć :)
Jeżeli macie jakieś wątpliwości to zawsze piszcie, na każde pytanie postaram się odpowiedzieć :D Nie będę odpowiadać w komentarzach, ale w kolejnym poście :3
Macie rozdział za te 3 wspaniałe, długie komy :D Ciekawe ile kom będzie pod tym, pewnie mało ;-;
- No i o to mi chodziło, wcale tak o niej nie myślę - uśmiechnął się - Przecież ja jej nawet nie znam, ale wygląda na miłą i wartą poznania osobę - skończył
- Masz szczęście - teraz już się śmiałem. Howie zawsze wymyślił coś, żebym lekko się odstresował, ale teraz to już całkiem wymyślił. Minutę później jechaliśmy do domu. Nie zużyłem nawet jednego naboju, zapasowy magazynek rzuciłem do schowka i wysiadłem z wozu. Noga bardzo zabolała. Howie przesiadł się do swojego auta i pojechał do siebie. Ja resztę dnia rozmyślałem. Mamy lokalizację, więc jest plus. Teraz tylko brakuje mi organizacji i sprawnej nogi...
Kira
Obudziłam się. Zdałam sobie sprawę, że przez lekkomyślność zostałam porwana. Bez widoku porywacza chyb już wiem, kto to. N, czyli nie Nick, a Nathan. Nathan Sykes... Nie udało mu się raz, spróbował kolejny. No i skończyło się tak jak się skończyło.
- I wanna scream, but I lost the will* - zanuciłam kawałek piosenki Back To Life. Chciałam się ruszyć, ale nie miałam jak. Byłam związana. - I take another step somehow. The only things that moves me is you right now. Give me the strength to get up again. My story’s not over, this can’t be the end.** - zanuciłam dalej. Niby to tylko porwanie, ale zaczęłam się bać. Nucąc to cały czas myślałam o Nick'u. Ciąg dalszy był jakby o tym co się stało. Then your love, your love Makes me believe that I can make things right I’m coming back, coming back, coming back, Coming back to life***.
Usłyszałam głośne wejście. Pewnie porywacz... Nie pomyliłam się. Zobaczyłam bruneta.
- Witaj Kira
- Taa... Witaj Sykes, dupku - syknęłam. Chciałam, żeby to się już skończyło
- Jak mnie nazwałaś?! - wystrzelił w podłogę
- Dupkiem. - zaśmiałam się. Podszedł i zaczął mnie lać. Na początku nie sprawiało mi to jakoś bólu, zaczęło się później. Strzelił obok głowy. Zwijałam się z bólu. Po wystrzeleniu zaczęłam krzyczeć - Pomocy! Kurwa nie no! Aua!
-Opanuj się, nikt ci tu nie pomoże. Nick tym razem cię nie uratuje ani żaden oddział FBI! - spojrzał mi w oczy - Właśnie, słyszałem, że pomiędzy tobą a Nick'iem coś jest... Jak wspaniale będzie widzieć jego minę, kiedy znajdzie cię nieżywą - śmiał się. Bałam się i to bardzo. Dopóki on ma w łapie pistolet już nie będę pyskować. Wstrzyknął mi coś w rękę i zasnęłam.
I wanna scream, but I lost the will* - Pragnę krzyczeć, lecz straciłam wolę
I take another step somehow. The only things that moves me is you right now. Give me the strength to get up again. My story’s not over, this can’t be the end.** - Jakoś stawiam kolejny krok.Jedyną rzeczą, która mnie do tego popych, jesteś ty. Dajesz mi siłę by znów się podnieść Moja historia się nie kończy, to nie może być koniec
Then your love, your love Makes me believe that I can make things right I’m coming back, coming back, coming back, Coming back to life***. - Wtedy twa miłość, twa miłość Sprawia, że wierzę iz mogę wszystko naprawić Powracam, powracam, powracam Powracam do życia.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział dość dziwny i wgl nie podoba mi się, ale okej.... Wy to oceńcie.
Odpowiedź dla _Wika_
Nick może prowadzić ze złamaną nogą. Chodzi o to, że te nowsze auta posiadają automatyczną skrzynię biegów. Lewa noga nie jest mu potrzebna do zmiany biegów, a on właśnie ją ma złamaną.
Mam nadzieję, że nie muszę Wam tego dokładnie tłumaczyć :)
Jeżeli macie jakieś wątpliwości to zawsze piszcie, na każde pytanie postaram się odpowiedzieć :D Nie będę odpowiadać w komentarzach, ale w kolejnym poście :3
Macie rozdział za te 3 wspaniałe, długie komy :D Ciekawe ile kom będzie pod tym, pewnie mało ;-;



.jpg)







