Przyszedł czas na rozmowę z Wahlberg'iem.
- No więc... nikogo w domu nie ma. Twój ojciec wybył na plan teledysku, a reszta jest na dworze z Griffin'em. Co ci się śniło? - spytał
- Jak już wiesz, nie był to miły sen - zaczęłam - śniło mi się, taka scena .
Był w nim Elyar, był Griffin, byłeś Ty. Zgasło światło, potem był krzyk i mężczyźni pakujący Griffina do auta. Potem ty biegnący w ich stronę..
Wymieniasz wymienia parę słów z nimi. Puszczają Griffina. Ale co dalej? Mężczyzna z lokami na głowie wbija ci strzykawkę w szyję. Wybiegam żeby złapać brata i pakuję go do domu. Chłopczyk ucieka do pokoju do kryjówki, ja barykaduje drzwi. Biegnę do mojej kryjówki. Nigdzie nie ma Elyara. Zapala się światło. Brunet o niebiesko-zielonych oczach związuje mnie. Później wchodzi też brunet, z brązowymi oczami. Oboje wynoszą mnie z domu. W aucie widzę ciebie. Siedzę naprzeciwko. Budzisz się.
- Kira - powiedziałeś
- Tak? - spytałam
- Przepraszam Cię. To nie tak miało być... - byłeś smutny. Bardzo smutny.
- Jezus - powiedział, kiedy ja na chwilę umilkłam
- No... wtedy obudziłam się i poszłam do kuchni. Później przyszedłeś ty wujku. Opowiedziałeś mi wiesz co i ja poszłam spać dalej. I śniło mi się, że
Dalej jechaliśmy... Wtedy założono mi coś na głowę, wywleczono do jakiegoś pomieszczenia. Bałam się. I to cholernie. Kiedy już tam byliśmy ściągnięto mi to coś z głowy. Znowu siedziałeś na przeciw mnie. Ktoś zranił twój zakuty łeb. Wszedł jakiś mulat, oraz brunet z brązowymi paczadłami. Mulat powiedział coś na ucho brunetowi, a ten uderzył mnie w brzuch.
- Nie rób jej nic. Wypuść ją. Ona ci nic nie zrobiła Kaneswaran!
- Mam to w dupie Wahlberg. Zrobię z nią to co chcę, ty to mogłeś z Abby tak?! - dostałam z liścia
- Skoro chcesz się wyżyć to dawaj. Poślij mi tą kulkę w łeb! Boisz się?! A no tak... każdy coś musi za ciebie zrobić bo ty sam nie odważyłbyś się...
W tym momencie mulat wyciągnął pistolet i strzelił.Nie żyłeś...
Płakałam. Bardzo płakałam. Na moich oczach umarła bliska mi osoba. - znowu zaczęłam płakać
- Cii , już spokojnie. To był tylko sen - pocieszał mnie. Jako iż on siedział tyłem, a ja nie patrzyłam w stronę drzwi nie widziałam kto tam wszedł.
- Co tu się dzieje? - wszedł wujek Jordan. Fuck. Przecież on mógł słyszeć wszystko.
- Co ? Nic... - powiedziałam
- Jak to nic? - zaczął - słyszałem całą rozmowę. Kto to Kaneswaran? I co miało znaczyć opowiedziałeś mi wiesz co? - pytał
- Kaneswaran to kolega, a opowiedział mi o czymś o czym nie koniecznie mam chęć mówić - powiedziałam. Przed Knight'em nie będę mówić nic. Choć pewnie on poleci do ojca, że mam jakiegoś "kolegę"
- Ale mi nie powiesz - spytał '
- NIE - odpowiedziałam
- Jeszcze się przekonamy. Ja się dowiem - uśmiechnął się i wyszedł
- Dziękuję ci - wyszeptał Wahlberg - słuchaj. Jak rozmawiamy we 2 to nie wal do mnie wujku, bo to już się robi nudne. Mów mi po imieniu. Jesteś już prawie dorosła. - uśmiechnął się
- Okej - powiedziałam
- Gdyby on się dowiedział, to Joey od razu by wiedział. Co wiesz czym by się skończyło - powiedział Donnie
- Taaak, niestety wiem. Ale to nie twoja wina. - pocieszyłam mężczyznę - więc ni przejmuj się tym. Griffin będzie zawsze z ochroniarzem, jeżeli nawet by mi się coś stało to mam prośbę w... Donnie - zaczęłam - nie obwiniaj się. - uśmiechnęłam się
- Łatwo ci mówić. - zaśmiał się. - to co. Oglądamy film? - spytał - dzisiaj czwartek, gdzieś leci Burn Notice, co ty na to?
- Ty wiesz jak ja na to, uwielbiam to - uśmiechnęłam się. Przełączyliśmy na wybrany kanał i zaczęliśmy oglądać.
Joey
Miałem jechać na plan. Ale najpierw postanowiłem porozmawiać z Elyar'em. Zaprosiłem go do swojego biura.
- O co chodzi szefie? - spytał
- Słuchaj. Będę z tobą w 100 procentach szczery. Wiem , że masz kontakty w gangsterskim świecie.
- Tak, mam.
- No więc... Znasz takiego gościa, jak Kaneswaran? - spytałem
- Tak.
- No więc... Wynająłem cię, gdyż ktoś śledzi moje dzieci. Okazuje się, że to jego sprawka. Moglibyśmy gdzieś pojechać? W razie co to dostałeś dzisiaj wolne - powiedziałem
- Dobrze szefie. - odpowiedział
Pojechaliśmy do siedziby Carter'a. Tam mężczyzna przekazał mu szczegóły planu. Niech Kaneswaran dowie się, że z nami się nie zadziera. No i okazało się, że Elyar wie, gdzie się zapisują wszystkie materiały z kamer, no i wiele innych. Zapowiadała się ciekawa akcja.
Siva
Wezwałem Nathan'a do siebie. Miał przyjść razem z Parker'em, gdyż to on najbardziej mu pomagał.
Usłyszałem pukanie.
- Wejść - powiedziałem. Przyszli.
- Dzień dobry szefie - powiedzieli
- Dzień dobry. Jak wam idzie zadanie? - spytałem
- Nie jest źle. Tak jak wcześniej mówiłem możemy przyspieszyć. - powiedział Nathan
- A co na temat Carter'a?
- Carter dzwoni pod nieznany nam numer. Kiedy my dzwonimy posiadacz tego telefonu już nie odbiera. Często też pojawiają się jego ludzie, śledząc Joseph'a McIntyre. - odpowiedział
- Jak to? Weźcie dodatkową osobę do śledzenia McIntyre. Musicie śledzić Kirę i Joey'a. Nie podoba mi się to. Gdyby okazało się, że Carter współpracuje z Joseph'em to będziemy mieli utrudnione zadanie co do porwania Kiry, no i śmierci Griffin'a. Tak dobrze usłyszeliście. Zmiana planów. Młody umiera, Kira jest brana tylko jako zabawka, żeby dotrzeć do młodego. Zrozumiano?
- Tak jest - powiedzieli na raz
Udzieliłem im jeszcze paru informacji. Następnie poszli. Okazało się, że wszyscy muszą jechać na akcję. Więc zostałem sam. Zgasło światło. Do pomieszczenia w którym się znajdowałem weszło 2 mężczyzn. Zaciągnęli mnie do auta. Siedziałem pomiędzy tą 2, która mnie tu zaciągnęła z kajdankami na rękach. Na przeciwko mnie siedział związany mężczyzna. Miał na głowie worek. Blondyn, który prowadził miał maskę. Obok niego był brunet, który ściągnął worek gościowi z naprzeciwka. Okazał się być to nie kto inny jak Carter. Wyciągnął scyzoryk i rozwiązał sobie ręce. Nie zdziwiło mnie to zbytnio. Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się.Mój telefon zaczął wibrować, przypomniałem sobie, że go mam. Zabrano mi go i wrzucono do stawu. Kurwa. Tam były wszystkie moje kontakty. Dobrze , że zapasowy został w schowku z domu. Wywlekli mnie do jakiejś rudery. Wtedy okazało się, że to ludzie Carter'a, oprócz 2 która dalej nie ściągnęła masek. Kto to by mógł być?
- No więc, Seev. Masz się odpierdolić od Joey'a i jego rodziny, jasne?! - powiedział Nick
- Nie, to nie jest jasne. Jeżeli go spotkasz to powiedz mu, że ma pilnować córeczki i synalka, bo długo się już nimi nie nacieszy - zaśmiałem się
- Coś ty kurwa powiedział ?! - odezwał się zamaskowany brunet. Zgaduję, że to McIntyre. Przywalił mi w twarz - powtórz - warknął
- Pilnuj córeczki i synalka, bo długo się nimi nie nacieszysz - znowu się śmiałem. Myśleli , że mi coś zrobią? Zbyt duży błąd.
- Ej, uspokój się McIntyre - powiedział Carter - ten dupek tylko ją tknie, to od razu będzie miał do czynienia z nami. SPOKOJNIE - mówił
- Ja nie będę spokojny przez tego dupka i jego ludzi. Jak zamierzasz coś komuś zrobić to zapraszam - powiedział McIntyre - zdejmijcie mu kajdanki - warknął. Oni o dziwo go posłuchali, sekundę później stałem już na nogach.
Joey
Wkurwił mnie, za bardzo. Teraz zobaczy co to znaczy wkurwić MNIE.
Podszedłem do niego. Uderzyłem go w brzuch. Mężczyzna nie zostawał w tyle, uderzył mnie w twarz. Wylądowałem na ziemi pod wpływem mocnego uderzenia. On już zadowolony z siebie stał. Wtedy podniosłem się i uderzyłem go w twarz. Następne w brzuch. Zwijał się z bólu
- Dobrze ci tak chuju - syknąłem
- Już miałem ci odpuścić, ale skoro jesteś takim głupkiem, to wiedz, że nie znasz dnia ani godziny, kiedy w twoim domu zrobi się zbyt niebezpiecznie. Masz ostatnią szansę, ale musisz zerwać kontakty z Wahlberg'iem - powiedział
- O co ci chodzi?
- Oj... Wujek Donnie nic ci nie powiedział? - zaśmiał się
- Wal się dupku - powiedziałem - weźcie coś z nim zróbcie, ja jadę do Wahlberg'a i reszty. Jakieś wyjaśnienia mi się należą.
- Czekaj, może załóż okulary przeciwsłoneczne?
- Czemu?
- Spójrz - przekrzywił lusterko. Miałem limo pod okiem. No super
- Okey, ja jadę .
Ruszyłem z piskiem opon pod dom. Czekała mnie rozmowa z Donnie'm. Po paru minutach byłem na miejscu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Bang :)
Ostatnio za dużo złych dni... No ale nie ważne. Mała prośba. Anonimki podpisujcie się :)
Co wy na taki rozwój akcji? Musiałam trochę przyspieszyć ze wszystkim xd
Powoli zbliżamy się do 1000 wyświetleń :D
Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam - ask specjalny dla was :D
http://ask.fm/McIntyreee
Czytasz = komentujesz
4 komy lub więcej = rozdział
Here We Go Again ♥
- Kaneswaran to kolega, a opowiedział mi o czymś o czym nie koniecznie mam chęć mówić - powiedziałam. Przed Knight'em nie będę mówić nic. Choć pewnie on poleci do ojca, że mam jakiegoś "kolegę"
- Ale mi nie powiesz - spytał '
- NIE - odpowiedziałam
- Jeszcze się przekonamy. Ja się dowiem - uśmiechnął się i wyszedł
- Dziękuję ci - wyszeptał Wahlberg - słuchaj. Jak rozmawiamy we 2 to nie wal do mnie wujku, bo to już się robi nudne. Mów mi po imieniu. Jesteś już prawie dorosła. - uśmiechnął się
- Okej - powiedziałam
- Gdyby on się dowiedział, to Joey od razu by wiedział. Co wiesz czym by się skończyło - powiedział Donnie
- Taaak, niestety wiem. Ale to nie twoja wina. - pocieszyłam mężczyznę - więc ni przejmuj się tym. Griffin będzie zawsze z ochroniarzem, jeżeli nawet by mi się coś stało to mam prośbę w... Donnie - zaczęłam - nie obwiniaj się. - uśmiechnęłam się
- Łatwo ci mówić. - zaśmiał się. - to co. Oglądamy film? - spytał - dzisiaj czwartek, gdzieś leci Burn Notice, co ty na to?
- Ty wiesz jak ja na to, uwielbiam to - uśmiechnęłam się. Przełączyliśmy na wybrany kanał i zaczęliśmy oglądać.
Joey
Miałem jechać na plan. Ale najpierw postanowiłem porozmawiać z Elyar'em. Zaprosiłem go do swojego biura.
- O co chodzi szefie? - spytał
- Słuchaj. Będę z tobą w 100 procentach szczery. Wiem , że masz kontakty w gangsterskim świecie.
- Tak, mam.
- No więc... Znasz takiego gościa, jak Kaneswaran? - spytałem
- Tak.
- No więc... Wynająłem cię, gdyż ktoś śledzi moje dzieci. Okazuje się, że to jego sprawka. Moglibyśmy gdzieś pojechać? W razie co to dostałeś dzisiaj wolne - powiedziałem
- Dobrze szefie. - odpowiedział
Pojechaliśmy do siedziby Carter'a. Tam mężczyzna przekazał mu szczegóły planu. Niech Kaneswaran dowie się, że z nami się nie zadziera. No i okazało się, że Elyar wie, gdzie się zapisują wszystkie materiały z kamer, no i wiele innych. Zapowiadała się ciekawa akcja.
Siva
Wezwałem Nathan'a do siebie. Miał przyjść razem z Parker'em, gdyż to on najbardziej mu pomagał.
Usłyszałem pukanie.
- Wejść - powiedziałem. Przyszli.
- Dzień dobry szefie - powiedzieli
- Dzień dobry. Jak wam idzie zadanie? - spytałem
- Nie jest źle. Tak jak wcześniej mówiłem możemy przyspieszyć. - powiedział Nathan
- A co na temat Carter'a?
- Carter dzwoni pod nieznany nam numer. Kiedy my dzwonimy posiadacz tego telefonu już nie odbiera. Często też pojawiają się jego ludzie, śledząc Joseph'a McIntyre. - odpowiedział
- Jak to? Weźcie dodatkową osobę do śledzenia McIntyre. Musicie śledzić Kirę i Joey'a. Nie podoba mi się to. Gdyby okazało się, że Carter współpracuje z Joseph'em to będziemy mieli utrudnione zadanie co do porwania Kiry, no i śmierci Griffin'a. Tak dobrze usłyszeliście. Zmiana planów. Młody umiera, Kira jest brana tylko jako zabawka, żeby dotrzeć do młodego. Zrozumiano?
- Tak jest - powiedzieli na raz
Udzieliłem im jeszcze paru informacji. Następnie poszli. Okazało się, że wszyscy muszą jechać na akcję. Więc zostałem sam. Zgasło światło. Do pomieszczenia w którym się znajdowałem weszło 2 mężczyzn. Zaciągnęli mnie do auta. Siedziałem pomiędzy tą 2, która mnie tu zaciągnęła z kajdankami na rękach. Na przeciwko mnie siedział związany mężczyzna. Miał na głowie worek. Blondyn, który prowadził miał maskę. Obok niego był brunet, który ściągnął worek gościowi z naprzeciwka. Okazał się być to nie kto inny jak Carter. Wyciągnął scyzoryk i rozwiązał sobie ręce. Nie zdziwiło mnie to zbytnio. Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się.Mój telefon zaczął wibrować, przypomniałem sobie, że go mam. Zabrano mi go i wrzucono do stawu. Kurwa. Tam były wszystkie moje kontakty. Dobrze , że zapasowy został w schowku z domu. Wywlekli mnie do jakiejś rudery. Wtedy okazało się, że to ludzie Carter'a, oprócz 2 która dalej nie ściągnęła masek. Kto to by mógł być?
- No więc, Seev. Masz się odpierdolić od Joey'a i jego rodziny, jasne?! - powiedział Nick
- Nie, to nie jest jasne. Jeżeli go spotkasz to powiedz mu, że ma pilnować córeczki i synalka, bo długo się już nimi nie nacieszy - zaśmiałem się
- Coś ty kurwa powiedział ?! - odezwał się zamaskowany brunet. Zgaduję, że to McIntyre. Przywalił mi w twarz - powtórz - warknął
- Pilnuj córeczki i synalka, bo długo się nimi nie nacieszysz - znowu się śmiałem. Myśleli , że mi coś zrobią? Zbyt duży błąd.
- Ej, uspokój się McIntyre - powiedział Carter - ten dupek tylko ją tknie, to od razu będzie miał do czynienia z nami. SPOKOJNIE - mówił
- Ja nie będę spokojny przez tego dupka i jego ludzi. Jak zamierzasz coś komuś zrobić to zapraszam - powiedział McIntyre - zdejmijcie mu kajdanki - warknął. Oni o dziwo go posłuchali, sekundę później stałem już na nogach.
Joey
Wkurwił mnie, za bardzo. Teraz zobaczy co to znaczy wkurwić MNIE.
Podszedłem do niego. Uderzyłem go w brzuch. Mężczyzna nie zostawał w tyle, uderzył mnie w twarz. Wylądowałem na ziemi pod wpływem mocnego uderzenia. On już zadowolony z siebie stał. Wtedy podniosłem się i uderzyłem go w twarz. Następne w brzuch. Zwijał się z bólu
- Dobrze ci tak chuju - syknąłem
- Już miałem ci odpuścić, ale skoro jesteś takim głupkiem, to wiedz, że nie znasz dnia ani godziny, kiedy w twoim domu zrobi się zbyt niebezpiecznie. Masz ostatnią szansę, ale musisz zerwać kontakty z Wahlberg'iem - powiedział
- O co ci chodzi?
- Oj... Wujek Donnie nic ci nie powiedział? - zaśmiał się
- Wal się dupku - powiedziałem - weźcie coś z nim zróbcie, ja jadę do Wahlberg'a i reszty. Jakieś wyjaśnienia mi się należą.
- Czekaj, może załóż okulary przeciwsłoneczne?
- Czemu?
- Spójrz - przekrzywił lusterko. Miałem limo pod okiem. No super
- Okey, ja jadę .
Ruszyłem z piskiem opon pod dom. Czekała mnie rozmowa z Donnie'm. Po paru minutach byłem na miejscu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Bang :)
Ostatnio za dużo złych dni... No ale nie ważne. Mała prośba. Anonimki podpisujcie się :)
Co wy na taki rozwój akcji? Musiałam trochę przyspieszyć ze wszystkim xd
Powoli zbliżamy się do 1000 wyświetleń :D
Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam - ask specjalny dla was :D
http://ask.fm/McIntyreee
Czytasz = komentujesz
4 komy lub więcej = rozdział
Here We Go Again ♥
wohohoho ! Kira i jej sny.... CZY TYLKO JA MYŚLĘ ŻE TO ZBYT PODEJRZANE ?!
OdpowiedzUsuńdziękuję za dłuższy rozdział <3
Bardzo super ! bosko ! i wszystko razem <3 DAWAJ SZYBKO NN <3 KC <3
Czy tylko ja uśmiecham się czytając sceny... bardziej.. hym... drastyczne ? TAK TO DOBRE SŁOWO :D (y)
UWIELBIAM JAK SIĘ BIJĄ <3 HAHHA XD
#takazła !
Zapraszam na nowy NOWY blog: http://please-be-with-me-forever.blogspot.com/
WENY <3
Oj nie tylko ty, dlatego mam nadzieję na więcej takich rozdziałów :-D weny:-*
UsuńEj no.... Teraz Kira jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie. I chcą zabić Młodego? To jest straszne! Czekam na nexta =D
OdpowiedzUsuń_Wika_
Ja chcę nowy rozdział, bo to mi się podoba =)
OdpowiedzUsuńAnonimowy Anonim xD