piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 16 - "To hold you and make sure that you'll be alright"

 "To hold you and make that you'll be alright 'Cause my faith is gone  And I want to take you from darkness to light"

Nick 

Potem zjechałem do P i znalazłem to, czego szukałem. Pan Michael. Przepisałem numer na moją komórkę i wykonałem połączenie.
- Halo? - usłyszałem w komórce znajomy głos.
- Cześć Mike. Potrzebuję twojej pomocy - zacząłem [...]

- O witaj Nick. Skąd masz mój numer?
- Spisałem z telefonu Kiry. Mógłbyś przyjechać do domu McIntyre'ów?
- Jasne. Daj mi 3 minuty i jestem
- Okej - rozłączyłem się
- Kto to był? - spytał Joey
- Za 3 minuty zobaczysz tutaj bruneta. To Michael. Ten, który był obecny przy akcji ratowania Donnie'go. Kontakt Kiry w FBI - powiedziałem
- Ciekawie... A może chcecie wody?
- Ja poproszę - odezwał się AJ
- Nick? - spytał a ja kiwnąłem głową na 'tak'. Mężczyzna wyszedł. Zdążył wrócić i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ruszyłem w ich stronę. Chwilę później razem z Mike'iem byliśmy już w salonie
- No słabo się spisaliśmy. Teraz to ty nikomu nie pomożesz - spojrzał na gips - przecież ty nic w tym robić nie możesz - śmiał się
- Jak nie mogę? Śmieszny jesteś. -AJ zmusił mnie do siedzenia na kanapie. Wiedział do czego byłbym zdolny.
- Właśnie. Mike to jest Joey McIntyre, ojciec Kiry - pokazałem na bruneta
- Witam, Michael Westen, FBI - podał mu rękę, którą Joey uścisnął. Usiadł na fotelu, naprzeciwko mnie - No więc, po co mnie wezwałeś Nick?
- Chodzi o Kirę. Porwano ją - ledwo przeszło mi to przez gardło. Brunet podał Michael'owi wodę.
- Co? Wiadomo coś więcej? - dopytywał
- Tak, wiadomo to - McIntyre włączył jakieś nagranie na laptopie, który był podłączony do telewizora. Patrzałem na nagranie z monitoringu, na którym ktoś porywa Kirę.
- Przepraszam na chwilę - wyszedłem z pomieszczenia i oparłem się o ścianę.
- Co mu? - spytał Joey
- Nie ważne - powiedział AJ, który chwilę później pojawił się obok mnie - stary, spokój
- Nie kurwa. Nie będę spokojny. Oni ją porwali, ona nie odpisywała mi przez 3 dni. Joey nie zabrał jej przecież obu telefonów. Widziałeś, że ktoś zasłonił jej oczy, potem wstrzyknął w szyję i przyłożył nóż do gardła. Jakaś głupia kartka, coś. No kurwa mać no! Ja nie mogę jej stracić - warknąłem
- Wiem młody co czujesz, ale spokój. Pamiętaj, że Sykes nic jej nie zrobi. A Joey nie może się kurwa dowiedzieć, co jest pomiędzy tobą a nią. Przecież wiesz jak jest.
- Taaa.... Słuchaj. Muszę załatwić jechać do Howie'go. Powiesz im co i jak a ja spadam. - wyciągnąłem z kabury broń. Magazynek był pełny.
- Dobra. - oboje wstaliśmy i weszliśmy do salonu'
- Muszę spadać, AJ powie wam resztę informacji jakichś tam. Praca wzywa - odezwałem się i wyszedłem. Wsiadłem do auta i ruszyłem. Zadzwoniłem do Howie'go
- Joł stary, nie potrzebujesz pomocy? - spytałem
- Gościa, który kuleje? Nie dzięki - zaśmiał się
- Wal się kurde - też się śmiałem - jesteś pewny?
- Dobra, przyjedź pod adres, który zaraz dostaniesz SMS'em. Przydasz mi się
- Okej. Czekam - rozłączyłem się. Minutę później jechałem już pod wskazany przez kumpla adres. Był to jakiś opuszczony budynek. Wbiłem po cichu. Zobaczyłem gościa, który mierzył spluwą do Howie'go. Zaskoczyłem go od tyłu. No i pierwszy dzisiaj trup.
- Hahahahhaah Howie no weź! Żarty sobie robisz? Związany jesteś ty? - śmiałem się z niego
- To była część planu - powiedział nadąsany
- Taaaa.... Czekaj, zanim cię rozwiąże uwiecznijmy to - wyciągnąłem telefon i zrobiłem zdjęcie brunetowi. Potem rozwiązałem go. Mężczyzna wkurwiony trzasnął drzwiami. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy dalej.
- Tak w ogóle to jaką sprawą się z wami zajmuję? - przerwał ciszę która panowała w samochodzie
- Porwanie Kiry - podałem mu mój telefon z jej zdjęciem. Przyglądał mu się przez dłuższy czas.
- Co ona dla nas w ogóle znaczy?
- Córka Joey'a - powiedziałem dość głośno - i moja dziewczyna - wyszeptałem ledwo słyszalnie
- Serio z nią jesteś? - spojrzał na mnie
- Tak serio. ale Joey nic nie wie więc, jak puścisz parę z ust to wiesz jak skończysz - warknąłem. Zapomniałem, że to Brian jest głuchy, a nie Howie. Reszta drogi minęła w ciszy. Przyglądał się zdjęciu, jakby.... właściwie nie wiem czemu. On to ten dziwny. Pomyślałem, o Kirze, która teraz nie wiadomo gdzie jest. Nie wiadomo co jej robią. Mam nadzieję, że ją uratujemy. Szybko pojechalem do siebie. Noga bardzo bolala, ale nie mialem zamiaru teraz robic sobie siary. Z Howie'm wbilem do garazu i zgarnalem sprzet.
-Co robimy?
- Pamietasz akcje Warzone?
-Jasne, że pamiętam... Ale nie chcesz chyba ryzykować tak jak wtedy? Prawie cię zabili! No i AJ'a też... 
-Jeszcze nie wiem co chce robić. Na pewno narażę tym razem tylko jedną osobę i będę nią ja 
-Myhym... Dla niej zrobisz wiele... Dla Kiry?
- Tak, dla Kiry. A żebyś wiedział, że zrobię wiele. Nigdy nic takiego nie czułem... - na myśl o blondynce zrobiło mi się gorzej. Wbiłem jeszcze do domu po leki. 
- Co teraz robimy? - spytał wchodząc za mną do kuchni. Oparł się o ścianę.
- Jedziemy na posesję Sykes'a 
Wyszliśmy z domu. Rzuciłem mężczyźnie kluczyki i usiadłem na miejscu pasażera. Chciałem trochę oszczędzić nogę, musiałem wszystko obczaić tam jeszcze dzisiaj. Chodzi tu o Kirę, więc liczy się każda sekunda od porwania. Howie puścił głośno muzykę, którą chwilę później wyciszyłem.
- Słuchałem tego! Zawsze przed jakąś akcją słuchaliśmy muzy, teraz nie. Co z tobą?
- Nigdy nie chodziło o kogoś tak bliskiego, jak Kira - odpowiedziałem mu
- Taaaaaa... Okej - powiedział i zapanowała cisza. Kolejne parę minut jechaliśmy na posesję Sykes'a. Mam nadzieję, że nie zmienił jej. Kiedy byliśmy już na miejscu zauważyłem, że w starej szopie. Sprawdziłem magazynek. Był pełny. W razie co zapasowy wsadziłem do kieszeni. Wysiadłem z auta i nie zamknąłem drzwi. Pokazałem Howie'mu na migi, że ma zostać w aucie w razie co. Nie był zadowolony. Zobaczyłem jakieś okno i podszedłem do niego. To co zobaczyłem zmroziło mnie. Nathan bił Kirę, potem strzelił centymetry od jej twarzy. Ruszyłem w stronę drzwi. Coś zatrzymało mnie i tym czymś był brunet. Usłyszałem krzyk Kiry " Pomocy! Kurwa nie no! Aua! ". Potem warknięcie Sykes'a " Opanuj się, nikt ci tu nie pomoże. Nick tym razem cię nie uratuje ani żaden oddział FBI! Właśnie, słyszałem, że pomiędzy tobą a Nick'iem coś jest... Jak wspaniale będzie widzieć jego minę, kiedy znajdzie cię nieżywą ". Zaśmiał się, a ja o mało nie wystrzeliłem mu w głowę. Howie zaciągnął mnie do auta i wyjechał na skraj lasu. Wysiadł z auta. Zrobiłem to samo.
- Przyjeb mi! - warknął
- Co?
- Przyjeb mi w ryj, ulży ci!
- Nie - syknąłem
- A może jednak? Może wkurwi cię to, ale uważam, że Kira nie jest dla ciebie, nie pasujesz do niej! Nie wytrzymasz z nią jeszcze tygodnia. Nie opłaca nam się jej ratować, weź jakąś laskę na jedną noc. Tak dobrze zrozumiałeś, zwykła dziwka będzie dla ciebie lepsza niż ona! - śmiał się. Przyjebałem mu i to ostro.
- Powtórz to teraz skurwielu- warknąłem. Wiedział, że ze mną nie będzie tak łatwo. Przyjaźń przyjaźnią, ale nie ma obrażania kogoś, na kim mi zależy.
- Nie powtórzę. Lepiej ci? - spytał wycierajac krew z kącika ust
 - No w sumie - chwyciłem się za głowę - to tak...
- No i o to mi chodziło, wcale tak o niej nie myślę - uśmiechnął się - Przecież ja jej nawet nie znam, ale wygląda na miłą i wartą poznania osobę - skończył
- Masz szczęście - teraz już się śmiałem. Howie zawsze wymyślił coś, żebym lekko się odstresował, ale teraz to już całkiem wymyślił. Minutę później jechaliśmy do domu. Nie zużyłem nawet jednego naboju, zapasowy magazynek rzuciłem do schowka i wysiadłem z wozu. Noga bardzo zabolała. Howie przesiadł się do swojego auta i pojechał do siebie. Ja resztę dnia rozmyślałem. Mamy lokalizację, więc jest plus. Teraz tylko brakuje mi organizacji i sprawnej nogi...

Kira

Obudziłam się. Zdałam sobie sprawę, że przez lekkomyślność zostałam porwana. Bez widoku porywacza chyb już wiem, kto to. N, czyli nie Nick, a Nathan. Nathan Sykes... Nie udało mu się raz, spróbował kolejny. No i skończyło się tak jak się skończyło.
I wanna scream, but I lost the will* - zanuciłam kawałek piosenki Back To Life. Chciałam się ruszyć, ale nie miałam jak. Byłam związana. - I take another step somehow. The only things that moves me is you right now. Give me the strength to get up again. My story’s not over, this can’t be the end.** - zanuciłam dalej. Niby to tylko porwanie, ale zaczęłam się bać. Nucąc to cały czas myślałam o Nick'u. Ciąg dalszy był jakby o tym co się stało. Then your love, your love Makes me believe that I can make things right I’m coming back, coming back, coming back, Coming back to life***. 
Usłyszałam głośne wejście. Pewnie porywacz... Nie pomyliłam się. Zobaczyłam bruneta.
- Witaj Kira
- Taa... Witaj Sykes, dupku - syknęłam. Chciałam, żeby to się już skończyło
- Jak mnie nazwałaś?! - wystrzelił w podłogę
- Dupkiem. - zaśmiałam się. Podszedł i zaczął mnie lać. Na początku nie sprawiało mi to jakoś bólu, zaczęło się później. Strzelił obok głowy. Zwijałam się z bólu. Po wystrzeleniu zaczęłam krzyczeć -  Pomocy! Kurwa nie no! Aua!
-Opanuj się, nikt ci tu nie pomoże. Nick tym razem cię nie uratuje ani żaden oddział FBI! - spojrzał mi w oczy - Właśnie, słyszałem, że pomiędzy tobą a Nick'iem coś jest... Jak wspaniale będzie widzieć jego minę, kiedy znajdzie cię nieżywą - śmiał się. Bałam się i to bardzo. Dopóki on ma w łapie pistolet już nie będę pyskować.  Wstrzyknął mi coś w rękę i zasnęłam.

I wanna scream, but I lost the will* - Pragnę krzyczeć, lecz straciłam wolę

I take another step somehow. The only things that moves me is you right now. Give me the strength to get up again. My story’s not over, this can’t be the end.** - Jakoś stawiam kolejny krok.Jedyną rzeczą, która mnie do tego popych, jesteś ty. Dajesz mi siłę by znów się podnieść Moja historia się nie kończy, to nie może być koniec

Then your love, your love Makes me believe that I can make things right I’m coming back, coming back, coming back, Coming back to life***. - Wtedy twa miłość, twa miłość Sprawia, że wierzę iz mogę wszystko naprawić Powracam, powracam, powracam Powracam do życia.
---------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział dość dziwny i wgl nie podoba mi się, ale okej.... Wy to oceńcie.
 Odpowiedź dla _Wika_
Nick może prowadzić ze złamaną nogą. Chodzi o to, że te nowsze auta posiadają automatyczną skrzynię biegów. Lewa noga nie jest mu potrzebna do zmiany biegów, a on właśnie ją ma złamaną.
Mam nadzieję, że nie muszę Wam tego dokładnie tłumaczyć :)
Jeżeli macie jakieś wątpliwości to zawsze piszcie, na każde pytanie postaram się odpowiedzieć :D Nie będę odpowiadać w komentarzach, ale w kolejnym poście :3

Macie rozdział za te 3 wspaniałe, długie komy :D Ciekawe ile kom będzie pod tym, pewnie mało ;-;

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 15 - "I guess you were lost when I met you [...]"

"I guess you were lost when I met you. Still there were tears in your eyes  So out of trust and I knew
No more than mysteries and lies There you were, wild and free Reachin' out like you needed me A helping hand to make it right  I am holding you all through the night
 

Kira

Dni mijały szybko. Ojciec nie pozwalał mi nigdzie wychodzić, nie oddał telefonu. Ja budziłam się o 5 i nie mogłam spać. Potem ubierałam się, jadłam śniadanie i szłam do mini studia. To pisałam jakąś piosenkę, to grałam co mi się podobało. Nick pisał do mnie, ale ja nie czytałam tego. Ciągle dzwonił. Nie odbierałam. Nie chciałam się załamywać tym, że nie wiem kiedy go zobaczę. I to stało się moją rutyną od 3 dni.  Spoglądając na białego IPhone'a zobaczyłam kolejną wiadomość, potem następną i następną.  Pewnie znowu blondyn. Postanowiłam, że w końcu przekopię się przez to wszystko. Przecież nie mogę przed tym uciekać w nieskończoność. Liczba nieodebranych połączeń od niebieskookiego wynosiła 26. Dość dużo jak na jedyne trzy dni. Jak teraz zauważyłam nie wszystkie wiadomości było od Nick'a. Zdziwiło mnie to. Najpierw jednak przeczytałam wszystko co od Nickolas'a. Jedna była z niedzieli:


Od:Nick ♥
Do Ja

Cześć Kiruuuuś xX Co tam u Ciebie słychać? Nie wybierasz się do AJ'a? ^^ 

Kolejne dwie były z poniedziałku i wtorku

Od:Nick ♥
Do: Ja

Nie odpisujesz mi :c Co jest? Tęsknię :3

Od: Nick ♥
Do:Ja

Noo -.- Nadal nie piszesz. Dobranoc ;*

Nadszedł czas na wiadomości ze środy.

Od: Nick♥
Do:Ja

Dzień Dobry ;3














Od: Nick ♥
Obraziłaś się na mnie? NA MNIE?! :c

Od: Nick♥
Do:Ja
No Kira no :c 


Reszta wiadomości były kolejno od Nieznanego numeru, AJ'a i Donnie'go. Patrząc na zdjęcie Nick'a przygryzłam wargę. Mój niebieskooki

Od: Nieznane
Do: Ja

Wyjdź na dwór. Czekam N.

Nick? Czy nie? Trzeba sprawdzić. Nie sprawdzam pozostałych dwóch SMS'ów, tylko idę na zameldować. Ojciec był w kuchni.
- Idę na dwór - powiedziałam i wyszłam. Zobaczyłam kartkę przed krzakami. Podeszłam i nie zdążyłam przeczytać co na niej pisze bo ktoś zasłonił mi oczy. Kurwa mać no! Mogłam nie wychodzić na ten dwór. Poczułam ukłucie w okolicach szyi. Nie widziałam już nic poza ciemnością. Żałowałam tego, że wyszłam...


Nick

Kira nie odbierała i nie odpisywała od trzech dni. Czyżby McIntyre zabrał jej i ten telefon? Czy może ona kłamała mnie z tym uczuciem i wszystko było udawane? Męczyło mnie to. Postanowiłem zadzwonić. Nic. Potem wysłałem jednego MMS'a, drugiego. Niepokoiło mnie to. AJ'a nie było w domu, więc zadzwoniłem do niego. Mówił, że Joey go właśnie wezwał go. Boże drogi. Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i wziąłem pitny jogurt. Nie miałem nic innego do roboty, jak czekać na informacje od AJ'a. Zdążyłem wypić jogurt i telefon leżący na ławie zaczął dzwonić.
- Halo? AJ i co jest?! - spytałem
- Eh... Carter jesteś pewny, że chcesz wiedzieć? - słyszałem ten ton. Stało się coś złego.
- No raczej! W końcu chodzi o MOJĄ blondynkę - uśmiechnąłem się lekko.
- Porwali ją.... - powiedział
-Co?! Kpisz sobie! Kto? - krzyczałem do telefonu.
- Muszę kończyć. - rozłączył się.
Ja nie mogę. Jak to ją porwali?! To nie może być prawda. Jeżeli byłoby to prawdą trzeba ją szybko odbić. Tak trochę ciężko będzie to zrobić z nogą w gipsie. Siedziałem i myślałem. Jak to porwana? Przecież dopiero 4 dni temu cieszyłem się z tego, że jestem z nią. Dopiero czekałem aż odpisze. Teraz czekam na info bo jestem do dupy i dałem sobie po prostu złamać nogę! No kurwa! Wkurwiłem się. Chwyciłem za telefon i zacząłem dzwonić do Kiry. Ani razu nie odebrała. Rzuciłem telefonem o podłogę, a on zaczął dzwonić. Zdziwiło mnie to kto dzwonił. Był to Joey
- Tak słucham? - odebrałem
- Nick, przyjedź do mnie teraz proszę - mówił tonem, który poznałem już dość dawno. To był ton który wyrażał żal i skruchę.
- O co chodzi? - spytałem
- Już dobrze wiesz o co chodzi. Błagam przyjedź. Sami z AJ'em rady nie damy...
- Zaraz będę - rozłączyłem się. Zamknąłem dom AJ'a i wsiadłem do auta, które stało w garażu. Z piskiem opon ruszyłem. Droga zajęła mi około 8 minut. Zaparkowałem pod domem Joseph'a. Wbiłem do środka bez pukania.
- Jestem
- Bardzo dobrze! Salon! - krzyknął McIntyre
- Już się na mnie nie wkurwiasz? Nie masz zamiaru mnie wyjebać stąd jak wtedy, kiedy pomogłem twojej córce w planie odzyskania Donnie'go? Hę? - stanąłem w przejściu i oparłem się o futrynę
- Nick... Nie, nie wkurwiam się już. W tym momencie mam zamiar przeprosić cię za tamto. Poniosło mnie okej? Jakbyś miał dzieci w wieku Kiry wiedziałbyś czemu tak się zachowałem. Jesteś od niej niewiele starszy... Właściwie ile ty dokładnie masz lat?
- 20 - odpowiedziałem
- No właśnie. To tylko trzy lata różnicy, a ty nie wiesz z kim to coś było... Nie ważne. Chciałbym, żebyś nam pomógł - powiedział
- Jasne, kogo mamy na razie w składzie? - usiadłem na fotel. Gips utrudniał nawet najprostsze czynności...
- No ty, ja i AJ. A co do akcji jakiejś to ja i AJ...
- A co ja na akcji sobie rady nie dam? - zaśmiałem się
- Nie Nick. Masz złamaną nogę, dokonałeś tego podczas ratowania córki tego czegoś - brunet parsknął śmiechem
- Tak tak, bardzo śmieszne. Ale on ma trochę racji. Nawet pompek nie zrobisz, nie mówiąc o bieganiu
- A zakład że zrobię pompki? - wstałem i zacząłem robić pompki. Nie było to żadnym wyczynem. Fakt, że noga bolała nie przeszkadzał mi w tym wszystkim. Wystarczyło przenieść ciężar na sprawną nogę, w moim przypadku na prawą.
- No dobra, zrobisz. Ale nie będziesz biegał. Ja ci nie pozwalam - warknął
- Taaaaa... Super, nieważne. A Howie? A Brian? 
-Brian pomaga kuzynowi dzisiaj, zastraszaja jego syna czy coś... a Howie... - spojrzał na telefon - on niedługo będzie. Bynajmniej ma skończyć tylko jakąś sprawę.
-Okej czyli nasza 4. Potrzeba więcej ludzi. Joey daj mi telefon Kiry 
-Jaki telefon Kiry? - udawał, że nic nie wie 
-Ten który jej zabrałeś chłopie... Nie udawaj glupszego niż jesteś 
-Tak tak... jasne masz - wyciągnął go z kieszeni i mi go podał. Przejechałem w kontaktach najpierw do N i zobaczyłem kontakt Nickyyy ;*. Przypisała do niego zdjęcie, które nawet nie wiem kiedy zrobiła. Nawet nieźle na nim wyszedłem. Potem zjechałem do P i znalazłem to, czego szukałem. Pan Michael. Przepisałem numer na moją komórkę i wykonałem połączenie.
- Halo? - usłyszałem w komórce znajomy głos.
- Cześć Mike. Potrzebuję twojej pomocy - zacząłem [...]






----------------------------------------------------------------------------------------------

Na początku każdego rozdziału teraz pojawiać będą się cytaty :D No i przy tytule też :)
Niespodziewanie, ale dodaję :)
16 w połowie napisana :D
Szczerze? Na początku chciało wam się komentować, teraz już niezbyt ;/
Już niedługo wyczekiwane WAKACJE <3
"It's the summertime, it's the summertime. Feel the sunshine!' ;D
Dzisiaj dedyk poleci :D Dla Chasing The Sun :*
Dziewczyno ♥ Mobilizujesz mnie do pisania, no i mamy razem już 2 blogi ♥
Dziękuję za wszystko ; 3
No i dzięki tobie nie mam jedynek za zadania domowe z Polaka jeżeli wiesz o czym myślę ^^

PS Zapraszam na tego 2 bloga z CTS ♥ i-am-the-man-on-a-mission-baby.blogspot.com


sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 14

[...] nic nie widziałam. Powiedział tylko do chłopaków "Wy się nie złamaliście, ale ona na pewno", potem kazał iść. Kiedy doszliśmy kazał mi usiąść. Ja posłuchałam. Ściągnął mi kajdanki z rąk, ale przywiązał do niewygodnego krzesła. Potem ściągnął maskę....

-Buuuu! - krzyknął Nick i Donnie.
-Co to miało być? Co to wszystko ma znaczyć?! - śmiałam się. Rozwiązali mnie
-To ma być kawał i nauczka na nie zmienianie planu - wtrącił pan Michael
-Gdyby nie Nick nie byłoby cię tu teraz z nami. Poświęcił się... - powiedziała Fiona, którą dopiero teraz zauważyłam
- Dzięki Nick! Później mi powiesz co i jak. Teraz niech ktoś mnie i Donnie'go do domu zawiezie? - podniosłam się. Straciłam równowagę i poleciałam. W ostatniej chwili blondyn złapał mnie.
- Ja cię odwiozę - patrzałam w jego niebieskie tęczówki. Przez myśl przeszło mi to co on zrobił i to, że jak pierwszy raz go zobaczyłam spodobał mi się. I to uczucie które od paru dni mi towarzyszyło kiedy
przy mnie był. Nie realne, żebym zakochała się w gangsterze. No halo! Zaniósł mnie do auta. Nick wszedł z nami do domu. Ale ja nie weszłam jakoś zwyczajnie. Nick wniósł mnie z powodu 'Jesteś za słaba. Do puki nie weźmiesz grzecznie leków nie postawisz nogi na ziemi". Dotrzymał słowa. Posadził mnie na blacie i podał mi szklankę z wodą oraz parę tabletek, sam zaczął przygotowywać jakiś napój. Donnie poszedł się ogarnąć, na co potrzebował około 30 minut. Napisałam do ojca, że za 40 minut ważne spotkanie bandy domowej. Dopisałam, że jak będzie wcześniej to zabiję. Dopiero teraz zauważyłam, że Nick lekko kuśtyka. Ta sama noga, za którą łapał się podczas tego udawanego porwania
- Wypij to i będzie dobrze. To na wzmocnienie - powiedział. Powąchałam to. Śmierdziało... Wzięłam łyka. Smakowało równie obrzydliwie
- Nie wypiję tego. To jest ohydne!
- Wypij, a dostaniesz nagrodę.... - uśmiechnął się. Jego uśmiech był piękny. Nie wiedzieć jakim cudem ale od razu wypiłam wszystko duszkiem i nie było źle
- Czekam na nagrodę - nadstawiłam policzek. Blondyn chwycił mnie za podbródek i odwrócił tak, że patrzeliśmy sobie prosto w oczy. Potem wyszeptał do ucha 'z przyjemnością. proszę' i wpił się z moje usta. Ten pocałunek był wspaniały. W życiu nikt mnie tak nie pocałował. Nie chciałam przerywać tej chwili, ale w końcu coś musiało się stać, Donnie zszedł na dół z pytaniem o jego rzeczy. Kiedy otrzymał dokładne instrukcje wyszedł a na moje policzki wkradł się rumieniec.
- Ślicznie się rumienisz - znowu ten perfekcyjny uśmiech .
- Nie dziękuje - zaśmiałam się - a teraz poważnie to... Jak się wtedy naraziłeś? I co z twoją kostką? - pytałam
- Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego. Po prostu wkradłem się do auta i schowałem. Oczywiście Mike miał podsłuch i wiedziałem, co powiedziałaś. Dlatego też to zrobiłem. Potem przystawiłem Sykes'owi spluwę do głowy - usiadł obok mnie, na blacie - ale nie przewidziałem jednego, że nowy będzie siedział w bagażniku i przyłoży mi spluwę do potylicy. Więc mieliśmy przymusowy przystanek - dokończył. Przytuliłam go
- Boję się, więc muszę - zaśmiałam się
- Dobrze. No więc wracając... Nathan chciał mnie po prostu zabić, ale nowy wymyślił żeby mnie trochę poobijać i chyba złamał kostkę. Mam bandaż więc jest ok. Mike szybko zareagował razem z Fioną i dzięki temu jesteśmy tu - odwzajemnił uścisk. Do kuchni wbił Wahlberg.
- Joł wam. Czy ja o czymś nie wiem? - zaśmiał się
-Co? Nie nic... - odsunęliśmy się od siebie jak oparzeni i ja zarumieniłam, za to blondyn uśmiechnął. Donnie patrzał na nas jak na 2 idiotów. Poszliśmy do salonu i czekaliśmy na ojca i resztę bandy. Nick zaczął narzekać na kostkę. Chciałam jechać do lekarza ale "Nie, później pojedziemy. Teraz musimy odbębnić spotkanie z twoim ojcem". Donnie siedział u mnie w pokoju i czekał aż go zawołam. Blondyn podtrzymywał mnie na duchu, wiedział,że rozmowa z ojcem nie będzie należeć do tych najłatwiejszych. Usłyszałam jak drzwi trzaskają. Minutę później w salonie była już cała banda
- Kira, Nick co jest? - zadał pytanie mój ojciec
-Usiądźcie, ja zaraz coś wam przyniosę - powiedziałam i wyszłam. Minutę później byłam już z powrotem i siedziałam na kanapie pomiędzy Nick'iem a Donnie'm. Rozmawialiśmy na temat jego powrotu. Za każdym razem unikałam odpowiedzi na temat planu aż ojciec się wkurzył. Zagroził, że jak nie opowiem co się stało to dla mnie skończy się to źle. Powiedziałam mu dokładnie co i jak. On się wkurzył i to bardzo.
- Czyli że co?! Kpisz sobie. Nick miałeś ją chronić! Wiecie co? Macie zakaz spotykania się. Kira do swojego pokoju, a my Nick sobie pogadamy i nie chcę słuchać wymówek.
Poszłam do pokoju i nie wierzyłam w to co słyszałam i widziałam przez okno. Ojciec wywalił Nick'a przed dom. Przyszedł jeszcze do mnie po mój telefon, ale przezorny zawsze ubezpieczony, miałam zapasowy numer, który miał tylko Nick i dostanie go Donnie. O wilku mowa. Właśnie przyszedł do mnie.
- Hej młoda. Przyszedłem pogadać.
- A kto powiedział że chcę gadać? - miałam w oczach łzy.
- Nie płacz.Chciałem podziękować ci za to, że mnie uratowałaś
- Nie ma za co.Daj telefon , ten alarmowy
-Masz, ale po co? - podał mi komórkę
- Wbijam ci mój alarmowy numer. Nikt ma o nim nie wiedzieć jasne?
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Temat, który nie dawał mu spokoju tyczył się Nick'a... Kiedy poszedł zadzwoniłam do blondyna.
-Halo? - usłyszałam w słuchawce jego głos. Puściłam głośno muzykę, żeby ojciec nie słyszał, że z nim rozmawiam
-Hej. Przepraszam Cię... To nie tak miało wyglądać - powiedziałam 
-Nic się nie stało. To nie twoja wina słońce. W końcu mu przejdzie -  zaraz zaraz... Czy on nazwał mnie słońcem? Jak miło. Chociaż ktoś poprawi mi humor.
-Ale to moja wina. On ciebie opieprzyl, a przecież nic nie zrobiłeś. 
-Jeżeli musiało się tak stać to nic nie poradzisz. Nie przejmuj się. Mam nadzieję, że szybko się zobaczymy. 
- Niedługo na pewno. Jak coś to dzwoń na ten numer, bo tamten zabrał ojciec 
-Dobrze. Trzymaj się. Paaa 
-Do zobaczenia - wyszeptalam 
Schowalam telefon.Ojciec przyszedł do mnie chwilę później. Powiedział, że od dzisiaj pilnuje mnie AJ, który stał obok niego. Został ze mną, gdyż chciał pogadać. Pomyślałam, że będzie chciał gadać o Nick'u.
- Usiądź -posłałam mu sztuczny uśmiech i poklepałam miejsce obok siebie
- Już nie udawaj, że teraz nic nie czujesz. Powiedz mi jedno. Wychodzi na to, że nic nie wspomniałaś ojcu o tym, że byłem tam też? - był zdziwiony
- Zapomniałam. Ale może lepiej. Jakaś masakra wyszła z tego wszystkiego. Opieprza mnie i Nick'a za to, że uratowaliśmy jego kumpla i że jestem cała?! - znowu w moich oczach pojawiły się łzy
- Kira.... Czy ja o czymś nie wiem? - zadał pytanie 
- Ale że niby o czym? - udałam, że nie wiem o co mu chodzi
- Nie zakochałaś się przypadkiem w niebieskookim blondynie - zaśmiał się
- Nie no co ty... - przerwałam - chociaż może. Nie wiem już sama co mam robić! - wtuliłam się w jego klatę - czy to nie może być prostsze? 
- A no nie może... Ale spokojnie. Ja załagodzę stosunek twojego ojca do Nick'a. Przejdzie mu. Nie pamiętasz? Umiem manipulować ludźmi - posłał mi ciepły uśmiech
Zaśmiałam się.
- Ale jak ja mam powiedzieć mu, co czuję? Przecież nie pójdę i nie palnę prosto z mostu... Wiesz, że jak ten najstarszy McIntyre się dowie od ciebie to oberwiesz nie? - spoważniałam 
- Jasne, jasne Słuchaj. Załatwię ci spotkanie z nim. Powiesz mu co czujesz, jeszcze dzisiaj. Znasz mnie dość dobrze no i wiesz, że jak ty tego nie zrobisz to ja mu to powiem.  
- W porządku. Ale co będę "robić" - zakreśliłam w powietrzu cudzysłów - kiedy będę u Nick'a? - zadałam pytanie
- Hmmm... To jest zastanawiające. Na strzelnicy nie. Zabiłby mnie... Może jedziesz do mnie na Xbox'a i postrzelać trochę? Chcesz się trochę rozluźnić? - spytał
- Dobrze... Masz jakiś zapasowy klucz, coś? 
-Tak, niech zgadnę? Piszesz do młodego, żeby pojechał do mnie? 
- Jasne, że tak.... Chociaż może jednak nie.  Mam inny pomysł. Powiem ci, jak przyjdziesz- uśmiechnęłam się 
- Ok, to ja spadam po zgodę, którą wydaje mi się że mamy...

**jakiś czas później, dom AJ'a

- Wody? - spytał wchodząc do kuchni
- Poproszę -  powiedziałam. Udało się. Ojciec zgodził się na mój przyjazd tutaj. Nick mieszka parę domów dalej. AJ nie mieszka w Bostonie, a gdzieś na wsi. Mimo to, muszę przyznać że jego dom to cudo. Ma facet porządek. Stałam w korytarzu aż przyszedł z dwiema szklankami wody. Ruszyliśmy w stronę salonu.
Zaczęliśmy rozmowę na temat tego, jak mam powiedzieć to co czuję Nick'owi. Powiedziałam mu, żeby zaprosił tutaj blondyna pod pretekstem rozmowy co się stało etc. Zgodził się. Miałam siedzieć w pokoju obok, gdzie słychać każde słowo. Miałam mini kamerkę. Widziałam też wszystko co tam miało się dziać. Parę minut później Carter siedział już z McLean'em w salonie. Nie miał na sobie koszulki, gdyż na dworze było bardzo ciepło. Rozmawiali na temat tego całego gówna. Nick mówił mu wszystko. Aż AJ zadał mu pytanie. To, na które tak bardzo chciałam znać odpowiedź.
- Młody.... Za każdym razem jak wymawiasz imię Kira masz smajla na ryju. Czy ty coś do niej czujesz? No wiesz... coś więcej? - uśmiechnął się
- Szczerze? Sam nie wiem już. Teoretycznie na początku wydawała mi się dziwna. Teraz jak ją poznaje zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Zacząłem obdarzać ją miłością.
- Powiedz jej to. - palnął
- Myślisz, że to takie proste? Myślisz, że łatwo jest mi powiedzieć to pięknej blondynce, która ma bogatego i znanego ojca? Teraz pomyśl sobie, że jestem tylko gangsterem...
- Wiesz, że Kira tu jest? No i ma ci coś do powiedzenia. Zaraz ją tu przyprowadzę, a ty wiedz, że ona słyszała naszą rozmowę...
-Zabiję cię...
- A może jednak nie? - zaśmiał się.
Przyszedł i wyszeptał jedynie "już czas...". Nie szedł za mną. Zostawił mi wolną rękę. Weszłam do pokoju. Blondyn z trudem się podniósł. Podziwiałam jego klatę. Nie była zbyt mocno wyrobiona, ani za słabo. Była idealna.
- Cześć Nick - podeszłam do niego i przytuliłam go
- Hej Kira. Cieszę się, że cię widzę. Mam ci coś do powiedzenia. Na początku, na serio wszystko słyszałaś?
- Ja tobie też Nick. Tak słyszałam
- Czyli już wiesz co czuję... - był zmieszany
- Tak wiem... I wiem też, że czuję do ciebie to samo Nick... - powiedziałam
- Na prawdę? - usłyszałam ten radosny ton i widziałam tą iskrę w oczach
- Nie na niby wiesz... - zaśmiałam się - oczywiście, że na prawdę - przytuliłam go. Cieszyłam się, że on czuje do mnie to samo. Posiedzieliśmy jeszcze trochę razem. Poprosił mnie o chodzenie, oczywiście wiedział, jaką otrzyma odpowiedź. Potem przyszedł AJ. Oczywiście i ten wszystko słyszał. Cały czas tulił mnie, nie miał zamiaru puścić. Pomimo opieprzu od ojca, cieszyłam się, że ten dzień się wydarzył. Potem zagraliśmy trochę na X'boxie. Następnie niebieskooki nauczył mnie strzelać. Parę razy pochwalił mnie. Zbliżyła się pora odjazdu do domu. Pożegnałam się z blondynem i wsiadłam do czarnego SUV'a. AJ zawiózł mnie do domu. Byłam uradowana takim zakończeniem dnia. Położyłam się do łóżka. Dostałam MMS'a.

Od Nick ♥
Do: Ja 

Dobranoc słońce :* . AJ utrzyma wszystko w tajemnicy. Róża ode mnie, szkoda, że tylko na zdjęciu. Ale wiesz jak jest, a nie chcę dawać twojemu ojcu powodów do podejrzeń... Ily xX ♥













Od:Ja
Do: Nick ♥

Słodkie <3 Dziękuję ci ; 3 Dobranoc. ♥ Mój blondynek ^^

I zdjęcie poleciało na tapetę. Wyszedł na nim tak seksownie... Kocham tego blond debila. Poprawka. Mojego blond debila. Cieszyłam się, że z nim jestem. Teraz muszę namówić ojca na tygodniowy odpoczynek u AJ'a. Przecież on myśli, że Nick mieszka tutaj, w Bostonie. Z resztą. Ma w połowie racje. Blondyn ma dwa mieszkania. Wtedy byłoby wspaniale. Poza tym AJ pewnie będzie się opiekował mną podczas niedalekiej już trasy koncertowej po europie. Potem rejs. Na to się nie piszę. Nie mam zamiaru spędzić z nim tyle czasu. Wolę spędzić go w zupełnie innym towarzystwie... Zasnęłam.

Byłam na plaży, podczas zachodu słońca. Na sobie miałam skórzaną kurtkę blondyna, który mnie tulił. Razem patrzeliśmy na zachodzące słońce, a następnie spacerowaliśmy wzdłuż plaży. Niestety moja radość nie trwała wiecznie. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi oczy. Nick oberwał, a mnie porwano. Ale kto był porywaczem... Zaraz. To był ON. Ten sam, który porwał Donnie'go. Te niebiesko-zielone tęczówki utknęły mi w pamięci, choć chciałam je z niej wyrzucić. No cóż. Nie udało mi się. Mężczyzna zaczął mnie macać. Byłam przerażona. Zaczęłam błagać, aby przestał. On powiedział, że muszę trochę pocierpieć za mojego chłopaka. Położył mnie na łóżku. Zaczął rozbierać. Nagą już przywiązał do mebla...




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


No witam Was :*
Chcieliście nn? To go macie xd 5 komów było więc i rozdział się pojawia. Co sądzicie? Sen Kiry i do tego zakaz spotykań z Nick'iem. A co wychodzi? Związek wychodzi. Mam nadzieję, że chociaż Wam się to trochę spodoba :3 Mam dodać do postaci Nick'a, czy wystarczy Wam to co było przy tym rozdziale? :)
5 komentarzy = next :3

czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 13

Kira

Czas do soboty minął dość szybko. Była noc, ja nie mogłam spać ,a akcja się zbliżała. Zaczynałam się trochę bać. Ale nie mogłam. Muszę przezwyciężyć strach! Ygh. Głupie uczucie, że mój plan jest zbyt przewidywalny, że nie dam rady. Że nie dam znaku. Nie powiem teraz. Może pójdę z nim? Może odwołam cały oddział i oddam się w ręce porywacza? Wtedy Griffin miałby spokój. Czemu ta decyzja nie może być prostsza? Po cichu udałam się do studia. Na szczęście nikt nie będzie tak słyszał jak o... Właściwie która jest godzina? Spojrzałam na zegarek. Jak o 4 rano a ja mam zamiar grać na pianinie. Znalazłam nuty piosenki i zaczęłam.

Puste przestrzenie wypełniają mnie
Odległe oblicza, nie ma miejsca, dokąd mógłbym się udać.
Bez ciebie w mojej duszy, nie potrafię odnaleźć spokoju
Nikt nie wie dokąd zmierzam.

Próbowałam iść naprzód, jakbym nigdy cię nie znała.
Jestem zbudzona, ale mój świat na wpół śpi.
Modlę się... [...]
 

Uwielbiałam tą nutę. Zawsze poprawiała mi nastrój, ale nie dzisiaj. Dzisiaj przydałoby się coś dającego bardzo mocnego kopa. Ale jest problem. Nie pamiętam jaki był tytuł tej piosenki.... Ygh... Świetnie. Jest trochę po czwartej, ja się nudzę i nie chce mi się spać. Poszłam do ekspresu po kawę, żeby później nie zasnąć w ramionach porywacza. Byłoby całkiem kiepsko. Zaczęłam przeszukiwać IPhone'a w celu znalezienia jakiejś nuty, która mnie uspokoi. W końcu znalazłam idealnie.


Widziałam to już wiele razy
Upadam, ale nadal żyję
Na pewno? Na pewno?
Tak ciężko oddychać, gdy woda jest wysoka
Lecz nie muszę pływać - nauczyłam się latać
Bardzo wysoko, tak wysoko

W oczach dziecka znajdziesz prawdę
Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo
To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie


Kiedy brak ci czasu do ucieczki
A twe serce jest zamarznięte
Po prostu pokaż im na co cię stać
Kiedy niknie słoneczne światło
Świat będzie na ciebie czekał
Po prostu pokaż im na co cię stać

Rękawice założone, gotowe do walki
Przetrwam, jak lew
Czy na pewno? Czy na pewno?
Musisz w coś wierzyć
Nawet jeśli wierzysz jako jedyny
Nie obawiaj się, będzie dobrze

W oczach dziecka znajdziesz prawdę
Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo
To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie

Kiedy brak ci czasu do ucieczki
A twe serce jest zamarznięte
Po prostu pokaż im na co cię stać
Kiedy niknie słoneczne światło
Świat będzie na ciebie czekał
Po prostu pokaż im na co cię stać...

You find the truth in a child’s eyes
When the only limit is the sky
Living proof, I see myself in you*

** Jakiś czas później**

 Tata był jeszcze w domu. Ostatnio często kiedy on był na planie w naszym domu odbywały się spotkania.
- Wychodzę! - krzyknęłam. Ubrałam skórzaną kurtkę i już miałam wychodzić, wtedy zatrzymano mnie
- A gdzie ty się wybierasz? Wiesz dobrze co sądzę o twoich samotnych wypadach...
- Oj nie idę sama. Teraz wyjściowa opiekunka mnie przejmuje - zaśmiałam się
- "Wyjściowa opiekunka"?
- No Nick tato....
- Nie podoba mi się to - powiedział
- A mi się nie podoba, że od czasu tamtego incydentu opiekujesz się mną nadmiernie. Koniec rozmowy, opiekunka czeka.  - wyszłam z domu. Nie mógł mnie przetrzymywać tutaj dzisiaj. Wiem, że będzie chciał mnie zabić za tą akcję, ale zrobię wszystko, żeby odzyskać członka rodziny... Osobę, która wniosła tak wiele do mojego życia. Wsiadłam do czarnego BMW i zapięłam pasy. Na tylnim siedzeniu siedział AJ. Dużo rzeczy zmieniło się od pewnego czasu. Często jeździłam z ojcem na spotkania gangu. Jestem z każdym z chłopaków "na ty".
- Kira, jesteś pewna tego co robisz? Przecież wiesz, że są minimalne szanse na wyjście z tego bez szwnaku. Sykes jest od ciebie wiele silniejszy. Skąd wiesz, że nie zastrzeli cię na miejscu? Skąd wiesz, że uda ci sie go odzyskać żywego?
- AJ! Możesz się przymknąć? Nie wiem, nie obchodzi mnie to! Ile razy mam ci powtarzać, że Donnie już za długo jest tam? Że nie poddam się bez walki? Niby przez niego leżałeś tam nieprzytomny, ale pamiętaj też to, że poświęcił się dla mnie, dla ojca. Teraz mam po prostu pozwolić go zabić czy coś? Kpisz sobie chłopie?! - wkurzał mnie.
- No dobra. Ale wiesz, nadal wszystko można odwołać... Możemy poszukać innych sposobów na wydostanie go od Nathan'a.
- Taaak wiem! Wiem także, że jeżeli dzisiaj nie zdecydujemy się na odzyskanie go, to jutro już może być za późno. I tak za długo z tym zwlekamy.
Po paru minutach jazdy byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do siedziby. Mieliśmy wystarczająco ludzi, żeby podzielić się na zespoły paro-osobowe. Pierwszym dowodził Nick, kolejnym AJ. Ostatni z nich był zespołem awaryjnym, którym dowodził pan Michael. On miał być przy mnie.
- Czas wykonać połączenie - powiedziałam
- Ostatnie dwa pytania Kira. Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? - wtrącił Nick. Martwił się o mnie. Czym bliżej było tej chwili tym więcej pojawiało się niepewności z jego strony. Chociaż z tego co wiem obiecał coś ojcu i nie chciał tego łamać.
- Tak, co jeszcze?
- Jesteś gotowa? Pamiętaj, że to niebezpieczna akcja. Wiesz, że jak coś się stanie Tobie, to ja sobie tego nie wybaczę. - mówił. Nie wybaczy sobie?  Hahhaah śmieszny jest. Jakbym umarła na świecie byłaby jedna idiotka i suka mniej.
- Jestem gotowa. Bynajmniej tak mi się wydaję. - śmiałam się
- Dzwoń - powiedział pan Michael.
- Halo? - ktoś odebrał telefon Wahlberga
- Witaj Kira - powiedział nieznany mi głos
- Kto ty, czemu odebrałeś telefon Donnie'go?
- Jestem złym wspomnieniem, czyli NS. Czego chcesz?
- Chcę ugody. Wypuścisz Wahlberg'a. W zamian dostaniesz mnie. Dwa warunki. Jeden. Wahlberg'a zgarnie mój znajomy, który będzie ze mną. No i dwa. Przyjeżdzasz tylko ty i Wahlberg, nikt więcej
- No nie wiem... Mogę się zgodzić. Gdzie i kiedy?
- Za piętnaście minut, las na obrzeżach Bostonu
- Dobrze. Jeszcze coś?
- Tak. Chcę pogadać z Donnie'm - usłyszałam tylko ' Odezwij się dupku, dziewczyna chcę z tobą gadać '
- Kira... nie rób tego. Nie warto... - w słuchawce słychać było dobrze znany mi zachrypnięty głos
- Zrobię to. - rozłączyłam się.
- Teraz poważnie ludzie. Wszyscy na stanowiska i czekacie na sygnał. Grupa Alert pamiętać o znaku! - krzyczał pan Michael. Znakiem było złączenie ze sobą 2 palców, następnie machanie nimi. Najlepiej wskazujący i środkowy. Siedziałam i czekałam. Wiedziałam, że niedługo się zacznie. Musiałam się uspokoić. Odłożyłam telefon do kryjówki - w obawie, że ojciec zadzwoni i wszystko zepsuje. Pięć minut później na miejscu pojawiło się ciemne Audi. Z niego wysiadł brunet. Miał czarne okulary przeciwsłoneczne i bluzę tego samego koloru.  Pan Michael stał za mną. Odwróciłam się do niego
- Niech pan wycofa wszystko. Odwiezie Donnie'go do domu i da mi po prostu się porwać. Przemyślałam to wszystko....
- Kira, nie teraz. Już wszystko jest do cholery ustalone nie pozwolę ci tego zrobić dziecko drogie...
- A może jednak? Proszę spełnić moją prośbę. Prędzej czy później i tak mnie porwie. Chyba wolę prędzej i po dobroci - odwróciłam się w stronę bruneta
- Witam Kira. NS. - powiedział
- Dobra. Gdzie do jasnej cholery Wahlberg?! - warknęłam
- Chwila. - podszedł do auta i otworzył drzwi. Wyprowadził z niego Donnie'go. To uczucie zobaczyć go całego... Bezcenne. Podbiegłam do mężczyzny i przytuliłam go
- Kira. Nie. Jeszcze możesz się wycofać... Ja nie chcę, żebyś cierpiała - był smutny.
- Dam sobie radę. Zobaczysz - posłałam mu ciepły uśmiech
- Yghym. Chcę moją część - wtrącił się brunet. Wyciągnął kajdanki
- Proszę bardzo. - odwróciłam się do niego tyłem. Założył kajdanki i wyciągnął coś, potem przyłożył do mojego nosa. Potem poczułam jak tracę równowagę. Zawlekł mnie do samochodu. Pan Michael nie reagował. Ale potem zobaczyłam, że obok na ziemi leży coś. Nie zauważyłam, co to bo straciłam przytomność...

Donnie

Sykes wywlekł mnie z auta. Kira przytuliła mnie. Miło było ją ujrzeć, ale z wiedzą, że zaraz ją stracę było mi bardzo ciężko.
- Kira. Nie. Jeszcze możesz się wycofać... Ja nie chcę, żebyś cierpiała
- Dam sobie radę. Zobaczysz - posłała mi uśmiech
- Yghym. Chcę moją część - wtrącił się brunet. Wyciągnął kajdanki
- Proszę bardzo.
Nathan założył jej kajdanki, użył chusteczki nasączonej chloroformem i dziewczyna zaczęła tracić równowagę. Nie wierzyłem, że to dzieje się na prawdę. Pół minuty później ciemnego Audi już nie było
- Gościu! Czy to nie powinno być ustawione?! Czy ktoś nie powinien jej ratować?! Kurwa mać! - darłem się
- Było ustawione, ale pół minuty przed twoim wyjściem z auta Kira magicznym sposobem zmieniła zdanie. Posłuchałem jej ja, ale nie Nick... Więc uspokój się.
- Co? Ufff - opadłem na ziemię. Wszystko bolało a zwłaszcza to, że w ostatniej chwili Kira zmieniła zdanie.
- Z Nick'iem ustaliliśmy, że w razie co ma schować się w aucie. Dziewczyna nic nie wiedziała. Zaraz wróci - usiadł obok mnie. - Poza tym ona nie znała połowy planu, w której w razie co jest jeszcze jeden oddział, którym kieruje moja córka, Fiona. Po raz pierwszy uczestniczy w czymś bardziej niebezpiecznym, ale przeszła odpowiednie szkolenie. Czekaj, ona właśnie dzwoni - podniósł się i odebrał telefon
- Taaak słońce? Co jak to nie zatrzymał się? O czym ty do mnie mówisz? Kurwa! A wszystko miało pójść dobrze - rozłączył się
- CO jest nie tak?!
- Wszystko! Czekaj - pobiegł do budki i wybiegł z paroma mężczyznami. Wsiedli do czarnego SUV'a i odjechali z piskiem opon. Zostałem sam. Czekałem i czekałem na to co się stanie, odzyskają Kirę i Nick'a czy nie? Kurwa! Czemu wszystko musi się pieprzyć? Super.

Joey

Byłem na planie. Nie mogłem dodzwonić się ani do Nick'a ani do Kiry. Nie podobało mi się to. Dzisiaj przy mnie był Jordan i Jon. Nie mieli nic lepszego do roboty, a ja potrzebowałem ich wsparcia. Wiedzieli o tym, że od paru dni Elyar zajmuje się Griffin'em a Kirą Nick. Im tak samo to nie pasowało. Nick jest nie wiele starszy od niej... Dobra Joey wybij sobie z głowy te głupie pomysły! Przecież Kira nie jest tak głupia, żeby iść z nim do łóżka. No kurde no! Ogar.
- Joey dalej! Musimy od nowa nagrać początek. Leć do garderoby ubrać garnitur - darł się reżyser
- Taaa jasne. Już lecę - odpowiedziałem
- No mam nadzieję!
Udałem się do garderoby i przebrałem. Na początku przed nagraniem zrobiliśmy jeszcze sesję na okładkę. Muszę przyznać, że wyszła całkiem nieźle. Później wróciliśmy do nagrywania, które trzeba było zacząć od nowa, bo jakiś geniusz wszystko skasował. Co tam... Takie rzeczy tylko u McIntyre'a na planie. Podobało mi się parę zdjęć z sesji, na których wyszedłem dość spoko. Będzie co na TT wrzucać.
























No i parę ujęć z planu. Trzeba przyznać, że napracowałem się dość dużo przy tym. Jak tym razem ktoś to skasuję to zabiję. Po prostu zabiję



















Donnie

Siedziałem i myślałem. Poklepałem się po kieszeniach, w których były moje telefony. Miałem zamiar zadzwonić do Joey'a, ale zmieniłem zdanie, kiedy jakieś wozy zaczęły się tutaj zbliżać. Zatrzymali się. Na szczęście wysiedli z niej Michael i Nick. Goście zanieśli Kirę do kryjówki. Porozmawialiśmy chwilę i postanowiliśmy nabrać Kirę. Poszliśmy do pomieszczenia, którego nie zna młoda. Związali mi i zrobili parę ran, o które sam poprosiłem. Pół godziny później Kira obudziła się. Choć nadal nie spojrzała, co siedzi na przeciwko.
- Gdzie ja jestem? - odezwała się
- Szczerze? Nie wiem. Tam gdzie Sykes nas wywiózł... - odpowiedziałem. Dziewczyna podniosła głowę
- Donnie? Co się stało? Ciebie też porwaał? - mówiła zaspana i widocznie osłabiona.
- A no nie wszystko wyszło tak jak byś chciała... On wrócił wtedy do nas. Michael zdążył tylko powiedzieć mi wszystko co miało się wydarzyć według planu. Wtedy Audi wjechało i wysiadł brunet. Zastrzelił Mike'a.
- Co? Jak to? A co z Nick'iem? - zadała pytanie
- Jakiś czas temu Brunet wziął go stąd i najprawdopodobniej torturuje go. Próbował ze mnie wydusić, kto jeszcze brał udział w planie. No ale co ja mu miałem powiedzieć? Mówiłem prawdę. Przecież ja nawet nie wiedziałem, że jest jakiś plan..
- Fakt. Boję ... - zaczęła, ale przerwał jej jęk Nick'a. Boże Teraz to sam się zastanawiam na co oni tam wpadli.... - Boże! Nie - łkała. Minutę później drzwi otwarły się pod wpływem mocnego kopniaka, a w nich pojawił się ktoś w masce i Nick. Był cały zmasakrowany. Czyli podsłuch działa dobrze.


Kira 

Obudziłam się. Źle się czułam, to pewnie przez tą substancję, którą mnie uśpił.
- Gdzie ja jestem? - odezwałam się
- Szczerze? Nie wiem. Tam gdzie Sykes nas wywiózł... - odpowiedział mi głos Donnie'go. Co jest do cholery? Podniosłam głowę do góry i ujrzałam zmasakrowanego Wahlberg'a.
- Donnie? Co się stało? Ciebie też porwaał? - mówiłam zaspana
- A no nie wszystko wyszło tak jak byś chciała... On wrócił wtedy do nas. Michael zdążył tylko powiedzieć mi wszystko co miało się wydarzyć według planu. Wtedy Audi wjechało i wysiadł brunet. Zastrzelił Mike'a.
- Co? Jak to? A co z Nick'iem? - zadałam pytanie
- Jakiś czas temu Brunet wziął go stąd i najprawdopodobniej torturuje go. Próbował ze mnie wydusić, kto jeszcze brał udział w planie. No ale co ja mu miałem powiedzieć? Mówiłem prawdę. Przecież ja nawet nie wiedziałem, że jest jakiś plan.. - powiedział. Byłam coraz bardziej przerażona.
- Fakt. Boję ... - zaczęłam, ale przerwał mi jęk Nick'a. - Boże! Nie - łkałam. Minutę później drzwi otwarły się pod wpływem mocnego kopniaka, a w nich pojawił się ktoś w masce i Nick. Popchnięto go na miejsce obok Donnie'go. Kiedy leżał trzymał się za kostkę.
- Matko boska Nick! Co oni ci robili?! - był zmasakrowany, choć chyba 100 razy mocniej niż Wahlberg. Pewnie mieli okazję zemścić się na nim. Przecież z tego co wiem oni się nienawidzą. Nic nie odpowiedział, a ja ponownie zadałam to samo pytanie na które ponownie odpowiedziała mi cisza. Zaczęła mi ona przeszkadzać. Wtedy gościu w masce wszedł i kazał mi wstać. Posłusznie wykonałam polecenie. Założył mi maskę na twarz, nic nie widziałam. Powiedział tylko do chłopaków "Wy się nie złamaliście, ale ona na pewno", potem kazał iść. Kiedy doszliśmy kazał mi usiąść. Ja posłuchałam. Ściągnął mi kajdanki z rąk, ale przywiązał do niewygodnego krzesła. Potem ściągnął maskę....




You find the truth in a child’s eyes When the only limit is the sky Living proof, I see myself in you* - W oczach dziecka znajdziesz prawdę Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie 
------------------------------------------------------------------------------------------------------

Joł :D No więc... Jak widzicie pojawiło się coś z gwiazdką, po angielsku :D
Więc... W opowiadaniu częściej będą się pojawiać takie momenty. Zawsze będę tłumaczyć je pomiędzy notką a rozdziałem :)
Po raz ostatni dodaję rozdział wcześniej niż się wywiązaliście, a mam do tego specjalny powód - Blog przekroczył 2000 wyświetleń :D Teraz wywiązujcie się szybko bo next już czeeeeka :3
5 komów = next

piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 12

Donnie

Wysłałem SMS'a do Kiry. Tylko jej numer miałem na tym telefonie, który był alarmowym. Pytanie tylko, dlaczego go noszę? Otóż do serialu w którym gram - Blue Bloods czasami przechodzę pewne "szkolenia". Musiałem wiedzieć jak zachowałby się w danej sytuacji prawdziwy policjant. Na początku szkolenia zawsze mówiono mi, żeby zawsze mieć 2 telefony - jeden "w razie wu". Przy porwaniu można tym bardzo pomóc. A jako iż mimo wszystko należę do tych sławnych, co nie zawsze jest super muszę się liczyć z tym, że wiele osób będzie chciało mi zaszkodzić. Z resztą Will - mój serialowy "braciszek" kiedyś zauważył moje siniaki i jemu jako jedynemu powiedziałem, o poprzednim porwaniu. Mężczyzna też ma ten numer. Gdyby nie on nie miałbym tego telefonu - on troszczy się o mnie jak o brata, którego nie ma. Ja o niego z resztą też. Siedziałem tak jeszcze dłuższy czas - który niemiłosiernie się dłużył... Aż usłyszałem trzaśnięcie drzwiami.
- Gdzie go masz?! - krzyczał Sykes
- Co mam? - pytałem
- Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Gdzie masz drugi telefon?!
- Nie mam - powiedziałem. Oberwałem w twarz
- Powtórz - warknął
- Nie mam drugiego telefonu ! - znowu oberwałem.
- Nie masz?! Nie masz?! A Kirę sam zawiadomiłem tak?! - krzyczał
- Ale że co? Że ja niby Kirę zawiadomiłem? Jak? O czym ty do mnie mówisz człowieku... - brnąłem w kłamstwa.
- No niezły z ciebie aktor Wahlberg. Wiem, że ze mną pogrywasz. Ale zapamiętaj, ze mną się nie pogrywa! - strzelił w ścianę, dosłownie centymetry od mojej głowy. Zaśmiałem się
- I z czego rżysz?!
- Z ciebie Sykes. Skoro myślisz, że to wszystko mnie rusza, że przejmuje się tym, że w każdej chwili możecie mnie zabić? To mnie ani trochę nie rusza. Więc rżę z WAS - znowu się zaśmiałem
- Stąpasz po cienkim lodzie Wahlberg, bardzo cienkim. - ukucnął, jego twarz była idealnie nastawiona na kopniaka. Uśmiechnąłem się
- Po nazwisku to po pysku Sykes - dostał w ryj.
- Teraz to sobie przegrzebałeś całkiem. Ale to nie skończy się śmiercią. Podchodzisz to tego zbyt pobłażliwie... Będziesz patrzał jak już niedługo będzie cierpiała twoja najbliższa. Tak dobrze słyszysz, niedługo zobaczysz cierpienia Kiry.
Wyszedł. Kurwa mać! Co mi strzeliło? Pogorszyłem sytuację. W moich planach było zginąć za nich, ale niestety pogorszyłem to...
- Fuck it - miałem ochotę zrobić tu rozpierdol... 

Kira

Historia lubi się powtarzać...
Byłam na dworze z Griffin'em. Znowu w krzakach zauważyłam mężczyznę, ale nie zważałam na to, do puki nie pojawił się przede mną kamień, który owinięty był w kartkę. Podniosłam go, rozwinęłam i zaczęłam czytać

No witaj Kira. Już mnie widzisz... Wiedz, że niedługo dołączysz do Wahlberg'a. 
NS

- What?! - krzyknęłam. Minutę później obok mnie stał już ojciec
- O co chodzi? - spytał. Pokazałam mu kartkę. Widziałam tą złość w oczach
- Spokój. Przecież to nic - zaśmiałam się
- Nic?! Nic?! Czy ty sobie ze mną pogrywasz?! Chcą cię zabić a dla ciebie to nic?! - burzył się
- No tak... W końcu nadal tu stoję co? - posłałam mu uśmiech
- Co racja to racja.... Ale i tak to nie żarty. Muszę jechać do Nick'a, ale najpierw do studia.. Dacie sobie sami radę? - zadał mi pytanie
- Tak Damy. Rozumiem, że to sprawa Ty, Nick i Elyar? 
- No niestety... Możesz pójść ze mną do biura? 
- Jasne - odpowiedziałam i poszłam za mężczyzną. Zapowiadała się rozmowa na temat jak bardzo się o ciebie martwię bla bla bla.... 
- O co chodzi? - zadałam pytanie rozsiadając się w fotelu
- Chodzi o to, że rozmawiałem ostatnio z Nick'iem. On współpracował z tymi, którzy to robią..
- I....? Co mi do tego?
- Oni chcą cię zabić. A my nie jesteśmy w stanie cię pilnować 24 godziny na dobę. A nie wiadomo kiedy zaatakują... Niby Nick i AJ są 100 razy lepsi od nich, znają każdy ich ruch, ale...
- Ale...? - zastanawiałam się o co mu chodzi
- Nie rozumiesz? Znam cię dobrze, ty siebie tym bardziej. Nie jestem przewidzieć co wymyślisz za 3 godziny. A poza tym... Nie chcę cię stracić. Strata Donnie'go to już duży cios... - posmutniał całkiem
- Tato....
- Co słońce?
- Donnie żyje. Jest cały... - uśmiechnęłam się
- Córuś nie wmawiaj sobie... Wiem, że ci go brakuje, ale no zrozum że nie żyje...
- On żyje... Miałeś o tym nie wiedzieć, ale patrz - wyciągnęłam komórkę i pokazałam SMS
- Ale... Jak? Nie realne... 
- A jednak? Pamiętaj Never Say Never and Believe - zaśmiałam się. Ojciec wraz z Griffem byli na koncercie Justina i znają go dość dobrze... Żyję pod jednym dachem z dwoma Boybelieberami....
- Egh... Nie mogłaś mi szybciej tego pokazać?! - śmiał się
- Nie! Nie byłoby niespodzianki - uśmiech numer 21469
- Dobra. Ja muszę pędzić do studia, chłopacy powinni wiedzieć, że Donnie żyje.... 
- Nie! Niech to pozostanie na razie pomiędzy nami, proszę...
- Ale czemu? 
- Bo tak... Nie zrozumiesz. Powiem im to sama, ale nie dzisiaj. Wahlberg już niedługo wróci - to ostatnie wyszeptałam 
- Co ty tam pod nosem mówisz? Stary już jestem - zaczął naśladować starca, który nie dosłyszał
- Nie ważne... Tato, a mógłbyś poprosić Nick'a, żeby tutaj przyjechał?
- Jasne, ale po co? - zadał pytanie
- Nie ważne. Niech nas poniańczy - zaśmiałam się.
- Pa tato - przytuliłam go 
- Na razie. - wyszedł trzymając telefon w ręku. Wyszłam za nim na dwór. Przy furtce krzyknął tylko
- Nick będzie za 2 minuty Do zobaczeniaaa!
- Naaarsoooon 
Według słów ojca równo dwie minuty później sam Nick Carter stał w furtce. 
- Hej Kira. Chciałaś, żebym was poniańczył? Więc jestem - mężczyzna wydawał się być sympatyczny
- Taaak panie Nick'u. Ale mam jeszcze jedną sprawę. 
- Ustalmy jedno. Ja ci mówię po imieniu to i ty mi. Skoro masz do mnie sprawę to dawaj...
- Najpierw to niech pan wejdzie do nas 
- Dobrzeee

Nick

Dziewczyna miała do mnie jakąś sprawę. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie tym. Ruszyłem za nią do domu. Dziewczyna przyniosła nam po szklance wody, najpierw wzięła tabletki. To pewnie były te... Na wzmocnienie. Z tego co mówił Joey, Kira ma bardzo osłabiony organizm po tamtej akcji. Z resztą to przez to poznaliśmy się. Ale gdyby nie to, że jej zaszkodziliśmy to byłoby gorzej. Z tego co miałem podsłuch w siedzibie Sykes'a miał zakończyć sprawę prościej - miał ją po prostu zabić. Kiedy dziewczyna wróciła usiadła i spojrzała mi w oczy. 
- No więc pa.... Nick. Jak dobrze wiesz, Wahlberg został porwany. Ale najpierw proszę o to, abyś nie leciał z tym do mojego ojca. To ma być nasza sprawa, nie jego. Ma się dowiedzieć po fakcie - mówiła całkiem poważnie
- Dobrze. Niech zgadnę, chcesz go odbić? Ale wiesz, że to nie będzie proste, nie mamy lokalizacji, ludzi... - powiedziałem 
- Zacznijmy od początku. Skoro już wiesz co chcę... To mamy lokalizacją - rzuciła mi jakiś papierek. Kiedy rozwinąłem zobaczyłem lokalizację, dość nie daleką z tąd... - ludzi na 80 procent też. I to nie byle jakich...
- Co ty nie powiesz? Skąd masz lokalizację? I jakich ludzi?
- Mam swoje kontakty, a ludzi których najprawdopodobniej uda się załatwić należą do FBI - opanowało mnie zdziwienie

- Ale... JAK?! - nie dowierzałem 
- Mam swoje kontakty. Masz tutaj kartkę, przeczytaj ja idę wykonać pewien telefon. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli mam plan - kolejny raz. Wyszła z pomieszczenia. Szczerze chciałem jej pomóc. Przeczytałem kartkę, znajdowała się na niej groźba. No nieźle... Młoda zaciekawiła mnie swoją zaradnością, a ona jeszcze nawet pełnoletnia nie jest... To jest wręcz nie normalne. Z moich zamyśleń wyrwała mnie właśnie ona. 
- Pan Michael się zgodził. Załatwi wszystko i możemy zaczynać akcję, mamy mu tylko przekazać szczegóły. Powiedziałam mu, żeby przyjechał tutaj teraz i wszystko ustalimy. 
- Dobrze. Czyli za ile będzie? - zapytałem
- Za trzy minuty. Plan poznasz dopiero przy Westenie. I nie myśl sobie, że oszalałam... Napisz mojemu ojcu, żeby zamiast z tobą spotkał się z AJ'em. Niech nikt tu nie przyjeżdża. Wszystko musimy ustalić dzisiaj, żeby potem dograć to dopiero przed akcją. Nie chcę, aby McIntyre coś podejrzewał. Wszystko co zostanie wypowiedziane pomiędzy naszą 3 zostaje między nami. Jak dowiem się, że mój ojciec dowiedział się od ciebie chociaż słowo na temat planu to pójdę do AJ'a, żeby własnoręcznie cię zabił okey? - wypowiedziała to groźnie, ale cały czas się uśmiechając. Parę minut później naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Chwilę później wraz z Kirą pojawił się mężczyzna. Był średniego wieku. Spojrzał na mnie. Podniosłem się z kanapy.
- Witam. Pan to pewnie Michael - podałem mu dłoń
- A pan to pewnie Nickolas - uśmiechnął się i odwzajemnił gest - Mów mi Mike 
- A ty mi Nick - zaśmiałem się
-No więc Kira... Powiedz mi jaki masz za plan...
 -Na początku chcę, aby to co zostanie powiedziane pomiędzy naszą 3 zostaje tu, zero przecieków, ok? 
-Dobrze- powiedzieliśmy jednocześnie
 -Plan wygląda następująco. Dzwonię do Wahlberg'a, on odbiera, mówię mu co i jak. Później omawiamy warunki wypuszczenia.jego, a ja idę w zamian za niego
 -Co?! Oszalałaś? - wtrącił Mike
-Nie. Przecież wy tam będziecie. A nikt nie powiedział, że nikt nie może mnie "uratować"  - zakreśliła w powietrzu cudzysłów
- Taaaa.... A jeżeli nam się nie uda? - zadałem pytanie
- To się nie uda. Wtedy będziecie odbijać mnie, chyba, że mnie zabiją - śmiała się
- Młoda młoda... Co cię tutaj śmieszy?- odezwał się Michael
- Wszystko. Nie wierzę, że przy waszej pomocy się nie uda. Nick, ty znasz ich bardzo dobrze. Dzisiaj rozmawiałam o tym z ojcem, działałabym na własną rękę pewnie, gdyby nie ta rozmowa. Panie Michael'u, przecież pan należy do FBI. No halo... Byle kogo tam nie przyjmują.... Zostaje jedno pytanie.
- Jakie? - zapytałem zdziwiony
- No... Kiedy robimy akcję i jakie warunki?
-  Za parę dni, w sobotę. Okey? Joey będzie wtedy w pracy.
- Spoko. Wahlberg miałby wtedy nagrywanie Blue Bloods, wujek Jordan miał być tam razem z nim. Ale musi jechać tam i powiedzieć o porwaniu.  Wujkowie Wood i Jon nie przyjdą sami. A Elyar da się przekabacić na niewspominanie nic ojcu. - powiedziała Kira


---------------------------------------------------------------------------------------------------

Jestem za dobra xd
Rozdział miał się w tym tygodniu nie pojawić w moich planach, ale macie :)
Dość długi jest ;D
Jeżeli chcecie rozdział to proszę o komentarze ;) Jeżeli nie spełnicie warunku nie ma rozdziału
od dzisiaj 5 komentarzy = rozdział ;)

Dziękuję za uwagę
Here We Go Again xX