czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 13

Kira

Czas do soboty minął dość szybko. Była noc, ja nie mogłam spać ,a akcja się zbliżała. Zaczynałam się trochę bać. Ale nie mogłam. Muszę przezwyciężyć strach! Ygh. Głupie uczucie, że mój plan jest zbyt przewidywalny, że nie dam rady. Że nie dam znaku. Nie powiem teraz. Może pójdę z nim? Może odwołam cały oddział i oddam się w ręce porywacza? Wtedy Griffin miałby spokój. Czemu ta decyzja nie może być prostsza? Po cichu udałam się do studia. Na szczęście nikt nie będzie tak słyszał jak o... Właściwie która jest godzina? Spojrzałam na zegarek. Jak o 4 rano a ja mam zamiar grać na pianinie. Znalazłam nuty piosenki i zaczęłam.

Puste przestrzenie wypełniają mnie
Odległe oblicza, nie ma miejsca, dokąd mógłbym się udać.
Bez ciebie w mojej duszy, nie potrafię odnaleźć spokoju
Nikt nie wie dokąd zmierzam.

Próbowałam iść naprzód, jakbym nigdy cię nie znała.
Jestem zbudzona, ale mój świat na wpół śpi.
Modlę się... [...]
 

Uwielbiałam tą nutę. Zawsze poprawiała mi nastrój, ale nie dzisiaj. Dzisiaj przydałoby się coś dającego bardzo mocnego kopa. Ale jest problem. Nie pamiętam jaki był tytuł tej piosenki.... Ygh... Świetnie. Jest trochę po czwartej, ja się nudzę i nie chce mi się spać. Poszłam do ekspresu po kawę, żeby później nie zasnąć w ramionach porywacza. Byłoby całkiem kiepsko. Zaczęłam przeszukiwać IPhone'a w celu znalezienia jakiejś nuty, która mnie uspokoi. W końcu znalazłam idealnie.


Widziałam to już wiele razy
Upadam, ale nadal żyję
Na pewno? Na pewno?
Tak ciężko oddychać, gdy woda jest wysoka
Lecz nie muszę pływać - nauczyłam się latać
Bardzo wysoko, tak wysoko

W oczach dziecka znajdziesz prawdę
Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo
To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie


Kiedy brak ci czasu do ucieczki
A twe serce jest zamarznięte
Po prostu pokaż im na co cię stać
Kiedy niknie słoneczne światło
Świat będzie na ciebie czekał
Po prostu pokaż im na co cię stać

Rękawice założone, gotowe do walki
Przetrwam, jak lew
Czy na pewno? Czy na pewno?
Musisz w coś wierzyć
Nawet jeśli wierzysz jako jedyny
Nie obawiaj się, będzie dobrze

W oczach dziecka znajdziesz prawdę
Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo
To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie

Kiedy brak ci czasu do ucieczki
A twe serce jest zamarznięte
Po prostu pokaż im na co cię stać
Kiedy niknie słoneczne światło
Świat będzie na ciebie czekał
Po prostu pokaż im na co cię stać...

You find the truth in a child’s eyes
When the only limit is the sky
Living proof, I see myself in you*

** Jakiś czas później**

 Tata był jeszcze w domu. Ostatnio często kiedy on był na planie w naszym domu odbywały się spotkania.
- Wychodzę! - krzyknęłam. Ubrałam skórzaną kurtkę i już miałam wychodzić, wtedy zatrzymano mnie
- A gdzie ty się wybierasz? Wiesz dobrze co sądzę o twoich samotnych wypadach...
- Oj nie idę sama. Teraz wyjściowa opiekunka mnie przejmuje - zaśmiałam się
- "Wyjściowa opiekunka"?
- No Nick tato....
- Nie podoba mi się to - powiedział
- A mi się nie podoba, że od czasu tamtego incydentu opiekujesz się mną nadmiernie. Koniec rozmowy, opiekunka czeka.  - wyszłam z domu. Nie mógł mnie przetrzymywać tutaj dzisiaj. Wiem, że będzie chciał mnie zabić za tą akcję, ale zrobię wszystko, żeby odzyskać członka rodziny... Osobę, która wniosła tak wiele do mojego życia. Wsiadłam do czarnego BMW i zapięłam pasy. Na tylnim siedzeniu siedział AJ. Dużo rzeczy zmieniło się od pewnego czasu. Często jeździłam z ojcem na spotkania gangu. Jestem z każdym z chłopaków "na ty".
- Kira, jesteś pewna tego co robisz? Przecież wiesz, że są minimalne szanse na wyjście z tego bez szwnaku. Sykes jest od ciebie wiele silniejszy. Skąd wiesz, że nie zastrzeli cię na miejscu? Skąd wiesz, że uda ci sie go odzyskać żywego?
- AJ! Możesz się przymknąć? Nie wiem, nie obchodzi mnie to! Ile razy mam ci powtarzać, że Donnie już za długo jest tam? Że nie poddam się bez walki? Niby przez niego leżałeś tam nieprzytomny, ale pamiętaj też to, że poświęcił się dla mnie, dla ojca. Teraz mam po prostu pozwolić go zabić czy coś? Kpisz sobie chłopie?! - wkurzał mnie.
- No dobra. Ale wiesz, nadal wszystko można odwołać... Możemy poszukać innych sposobów na wydostanie go od Nathan'a.
- Taaak wiem! Wiem także, że jeżeli dzisiaj nie zdecydujemy się na odzyskanie go, to jutro już może być za późno. I tak za długo z tym zwlekamy.
Po paru minutach jazdy byliśmy już na miejscu. Poszliśmy do siedziby. Mieliśmy wystarczająco ludzi, żeby podzielić się na zespoły paro-osobowe. Pierwszym dowodził Nick, kolejnym AJ. Ostatni z nich był zespołem awaryjnym, którym dowodził pan Michael. On miał być przy mnie.
- Czas wykonać połączenie - powiedziałam
- Ostatnie dwa pytania Kira. Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? - wtrącił Nick. Martwił się o mnie. Czym bliżej było tej chwili tym więcej pojawiało się niepewności z jego strony. Chociaż z tego co wiem obiecał coś ojcu i nie chciał tego łamać.
- Tak, co jeszcze?
- Jesteś gotowa? Pamiętaj, że to niebezpieczna akcja. Wiesz, że jak coś się stanie Tobie, to ja sobie tego nie wybaczę. - mówił. Nie wybaczy sobie?  Hahhaah śmieszny jest. Jakbym umarła na świecie byłaby jedna idiotka i suka mniej.
- Jestem gotowa. Bynajmniej tak mi się wydaję. - śmiałam się
- Dzwoń - powiedział pan Michael.
- Halo? - ktoś odebrał telefon Wahlberga
- Witaj Kira - powiedział nieznany mi głos
- Kto ty, czemu odebrałeś telefon Donnie'go?
- Jestem złym wspomnieniem, czyli NS. Czego chcesz?
- Chcę ugody. Wypuścisz Wahlberg'a. W zamian dostaniesz mnie. Dwa warunki. Jeden. Wahlberg'a zgarnie mój znajomy, który będzie ze mną. No i dwa. Przyjeżdzasz tylko ty i Wahlberg, nikt więcej
- No nie wiem... Mogę się zgodzić. Gdzie i kiedy?
- Za piętnaście minut, las na obrzeżach Bostonu
- Dobrze. Jeszcze coś?
- Tak. Chcę pogadać z Donnie'm - usłyszałam tylko ' Odezwij się dupku, dziewczyna chcę z tobą gadać '
- Kira... nie rób tego. Nie warto... - w słuchawce słychać było dobrze znany mi zachrypnięty głos
- Zrobię to. - rozłączyłam się.
- Teraz poważnie ludzie. Wszyscy na stanowiska i czekacie na sygnał. Grupa Alert pamiętać o znaku! - krzyczał pan Michael. Znakiem było złączenie ze sobą 2 palców, następnie machanie nimi. Najlepiej wskazujący i środkowy. Siedziałam i czekałam. Wiedziałam, że niedługo się zacznie. Musiałam się uspokoić. Odłożyłam telefon do kryjówki - w obawie, że ojciec zadzwoni i wszystko zepsuje. Pięć minut później na miejscu pojawiło się ciemne Audi. Z niego wysiadł brunet. Miał czarne okulary przeciwsłoneczne i bluzę tego samego koloru.  Pan Michael stał za mną. Odwróciłam się do niego
- Niech pan wycofa wszystko. Odwiezie Donnie'go do domu i da mi po prostu się porwać. Przemyślałam to wszystko....
- Kira, nie teraz. Już wszystko jest do cholery ustalone nie pozwolę ci tego zrobić dziecko drogie...
- A może jednak? Proszę spełnić moją prośbę. Prędzej czy później i tak mnie porwie. Chyba wolę prędzej i po dobroci - odwróciłam się w stronę bruneta
- Witam Kira. NS. - powiedział
- Dobra. Gdzie do jasnej cholery Wahlberg?! - warknęłam
- Chwila. - podszedł do auta i otworzył drzwi. Wyprowadził z niego Donnie'go. To uczucie zobaczyć go całego... Bezcenne. Podbiegłam do mężczyzny i przytuliłam go
- Kira. Nie. Jeszcze możesz się wycofać... Ja nie chcę, żebyś cierpiała - był smutny.
- Dam sobie radę. Zobaczysz - posłałam mu ciepły uśmiech
- Yghym. Chcę moją część - wtrącił się brunet. Wyciągnął kajdanki
- Proszę bardzo. - odwróciłam się do niego tyłem. Założył kajdanki i wyciągnął coś, potem przyłożył do mojego nosa. Potem poczułam jak tracę równowagę. Zawlekł mnie do samochodu. Pan Michael nie reagował. Ale potem zobaczyłam, że obok na ziemi leży coś. Nie zauważyłam, co to bo straciłam przytomność...

Donnie

Sykes wywlekł mnie z auta. Kira przytuliła mnie. Miło było ją ujrzeć, ale z wiedzą, że zaraz ją stracę było mi bardzo ciężko.
- Kira. Nie. Jeszcze możesz się wycofać... Ja nie chcę, żebyś cierpiała
- Dam sobie radę. Zobaczysz - posłała mi uśmiech
- Yghym. Chcę moją część - wtrącił się brunet. Wyciągnął kajdanki
- Proszę bardzo.
Nathan założył jej kajdanki, użył chusteczki nasączonej chloroformem i dziewczyna zaczęła tracić równowagę. Nie wierzyłem, że to dzieje się na prawdę. Pół minuty później ciemnego Audi już nie było
- Gościu! Czy to nie powinno być ustawione?! Czy ktoś nie powinien jej ratować?! Kurwa mać! - darłem się
- Było ustawione, ale pół minuty przed twoim wyjściem z auta Kira magicznym sposobem zmieniła zdanie. Posłuchałem jej ja, ale nie Nick... Więc uspokój się.
- Co? Ufff - opadłem na ziemię. Wszystko bolało a zwłaszcza to, że w ostatniej chwili Kira zmieniła zdanie.
- Z Nick'iem ustaliliśmy, że w razie co ma schować się w aucie. Dziewczyna nic nie wiedziała. Zaraz wróci - usiadł obok mnie. - Poza tym ona nie znała połowy planu, w której w razie co jest jeszcze jeden oddział, którym kieruje moja córka, Fiona. Po raz pierwszy uczestniczy w czymś bardziej niebezpiecznym, ale przeszła odpowiednie szkolenie. Czekaj, ona właśnie dzwoni - podniósł się i odebrał telefon
- Taaak słońce? Co jak to nie zatrzymał się? O czym ty do mnie mówisz? Kurwa! A wszystko miało pójść dobrze - rozłączył się
- CO jest nie tak?!
- Wszystko! Czekaj - pobiegł do budki i wybiegł z paroma mężczyznami. Wsiedli do czarnego SUV'a i odjechali z piskiem opon. Zostałem sam. Czekałem i czekałem na to co się stanie, odzyskają Kirę i Nick'a czy nie? Kurwa! Czemu wszystko musi się pieprzyć? Super.

Joey

Byłem na planie. Nie mogłem dodzwonić się ani do Nick'a ani do Kiry. Nie podobało mi się to. Dzisiaj przy mnie był Jordan i Jon. Nie mieli nic lepszego do roboty, a ja potrzebowałem ich wsparcia. Wiedzieli o tym, że od paru dni Elyar zajmuje się Griffin'em a Kirą Nick. Im tak samo to nie pasowało. Nick jest nie wiele starszy od niej... Dobra Joey wybij sobie z głowy te głupie pomysły! Przecież Kira nie jest tak głupia, żeby iść z nim do łóżka. No kurde no! Ogar.
- Joey dalej! Musimy od nowa nagrać początek. Leć do garderoby ubrać garnitur - darł się reżyser
- Taaa jasne. Już lecę - odpowiedziałem
- No mam nadzieję!
Udałem się do garderoby i przebrałem. Na początku przed nagraniem zrobiliśmy jeszcze sesję na okładkę. Muszę przyznać, że wyszła całkiem nieźle. Później wróciliśmy do nagrywania, które trzeba było zacząć od nowa, bo jakiś geniusz wszystko skasował. Co tam... Takie rzeczy tylko u McIntyre'a na planie. Podobało mi się parę zdjęć z sesji, na których wyszedłem dość spoko. Będzie co na TT wrzucać.
























No i parę ujęć z planu. Trzeba przyznać, że napracowałem się dość dużo przy tym. Jak tym razem ktoś to skasuję to zabiję. Po prostu zabiję



















Donnie

Siedziałem i myślałem. Poklepałem się po kieszeniach, w których były moje telefony. Miałem zamiar zadzwonić do Joey'a, ale zmieniłem zdanie, kiedy jakieś wozy zaczęły się tutaj zbliżać. Zatrzymali się. Na szczęście wysiedli z niej Michael i Nick. Goście zanieśli Kirę do kryjówki. Porozmawialiśmy chwilę i postanowiliśmy nabrać Kirę. Poszliśmy do pomieszczenia, którego nie zna młoda. Związali mi i zrobili parę ran, o które sam poprosiłem. Pół godziny później Kira obudziła się. Choć nadal nie spojrzała, co siedzi na przeciwko.
- Gdzie ja jestem? - odezwała się
- Szczerze? Nie wiem. Tam gdzie Sykes nas wywiózł... - odpowiedziałem. Dziewczyna podniosła głowę
- Donnie? Co się stało? Ciebie też porwaał? - mówiła zaspana i widocznie osłabiona.
- A no nie wszystko wyszło tak jak byś chciała... On wrócił wtedy do nas. Michael zdążył tylko powiedzieć mi wszystko co miało się wydarzyć według planu. Wtedy Audi wjechało i wysiadł brunet. Zastrzelił Mike'a.
- Co? Jak to? A co z Nick'iem? - zadała pytanie
- Jakiś czas temu Brunet wziął go stąd i najprawdopodobniej torturuje go. Próbował ze mnie wydusić, kto jeszcze brał udział w planie. No ale co ja mu miałem powiedzieć? Mówiłem prawdę. Przecież ja nawet nie wiedziałem, że jest jakiś plan..
- Fakt. Boję ... - zaczęła, ale przerwał jej jęk Nick'a. Boże Teraz to sam się zastanawiam na co oni tam wpadli.... - Boże! Nie - łkała. Minutę później drzwi otwarły się pod wpływem mocnego kopniaka, a w nich pojawił się ktoś w masce i Nick. Był cały zmasakrowany. Czyli podsłuch działa dobrze.


Kira 

Obudziłam się. Źle się czułam, to pewnie przez tą substancję, którą mnie uśpił.
- Gdzie ja jestem? - odezwałam się
- Szczerze? Nie wiem. Tam gdzie Sykes nas wywiózł... - odpowiedział mi głos Donnie'go. Co jest do cholery? Podniosłam głowę do góry i ujrzałam zmasakrowanego Wahlberg'a.
- Donnie? Co się stało? Ciebie też porwaał? - mówiłam zaspana
- A no nie wszystko wyszło tak jak byś chciała... On wrócił wtedy do nas. Michael zdążył tylko powiedzieć mi wszystko co miało się wydarzyć według planu. Wtedy Audi wjechało i wysiadł brunet. Zastrzelił Mike'a.
- Co? Jak to? A co z Nick'iem? - zadałam pytanie
- Jakiś czas temu Brunet wziął go stąd i najprawdopodobniej torturuje go. Próbował ze mnie wydusić, kto jeszcze brał udział w planie. No ale co ja mu miałem powiedzieć? Mówiłem prawdę. Przecież ja nawet nie wiedziałem, że jest jakiś plan.. - powiedział. Byłam coraz bardziej przerażona.
- Fakt. Boję ... - zaczęłam, ale przerwał mi jęk Nick'a. - Boże! Nie - łkałam. Minutę później drzwi otwarły się pod wpływem mocnego kopniaka, a w nich pojawił się ktoś w masce i Nick. Popchnięto go na miejsce obok Donnie'go. Kiedy leżał trzymał się za kostkę.
- Matko boska Nick! Co oni ci robili?! - był zmasakrowany, choć chyba 100 razy mocniej niż Wahlberg. Pewnie mieli okazję zemścić się na nim. Przecież z tego co wiem oni się nienawidzą. Nic nie odpowiedział, a ja ponownie zadałam to samo pytanie na które ponownie odpowiedziała mi cisza. Zaczęła mi ona przeszkadzać. Wtedy gościu w masce wszedł i kazał mi wstać. Posłusznie wykonałam polecenie. Założył mi maskę na twarz, nic nie widziałam. Powiedział tylko do chłopaków "Wy się nie złamaliście, ale ona na pewno", potem kazał iść. Kiedy doszliśmy kazał mi usiąść. Ja posłuchałam. Ściągnął mi kajdanki z rąk, ale przywiązał do niewygodnego krzesła. Potem ściągnął maskę....




You find the truth in a child’s eyes When the only limit is the sky Living proof, I see myself in you* - W oczach dziecka znajdziesz prawdę Gdzie jedyną granicę wyznacza niebo To żyjący dowód, że widzę siebie w tobie 
------------------------------------------------------------------------------------------------------

Joł :D No więc... Jak widzicie pojawiło się coś z gwiazdką, po angielsku :D
Więc... W opowiadaniu częściej będą się pojawiać takie momenty. Zawsze będę tłumaczyć je pomiędzy notką a rozdziałem :)
Po raz ostatni dodaję rozdział wcześniej niż się wywiązaliście, a mam do tego specjalny powód - Blog przekroczył 2000 wyświetleń :D Teraz wywiązujcie się szybko bo next już czeeeeka :3
5 komów = next

5 komentarzy:

  1. Podoba mi się =P No i kto był w masce ?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem spoko.
    Nick... co oni mu zrobili?
    Gratuluję 2000 wyświetleń.
    Ciekawe jak to się skończy.
    Mam nadzieję, że ojciec Kiry nie dawali jej za tą akcję.
    Chyba mi tego nie zrobisz?

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju! Wspaniały rozdział. Mam nadzieję, że nic złego nie stanie się Kirze. Martwię się o nią. :/ Czekam na next bo przerwałaś w tak fajnym momencie. :D Do następnego. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju!
    Fajny rozdział :) Martwię się o Kirę...
    Komentuję jako 5 więc dawaj rozdział :* Weny :*

    OdpowiedzUsuń