piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 12

Donnie

Wysłałem SMS'a do Kiry. Tylko jej numer miałem na tym telefonie, który był alarmowym. Pytanie tylko, dlaczego go noszę? Otóż do serialu w którym gram - Blue Bloods czasami przechodzę pewne "szkolenia". Musiałem wiedzieć jak zachowałby się w danej sytuacji prawdziwy policjant. Na początku szkolenia zawsze mówiono mi, żeby zawsze mieć 2 telefony - jeden "w razie wu". Przy porwaniu można tym bardzo pomóc. A jako iż mimo wszystko należę do tych sławnych, co nie zawsze jest super muszę się liczyć z tym, że wiele osób będzie chciało mi zaszkodzić. Z resztą Will - mój serialowy "braciszek" kiedyś zauważył moje siniaki i jemu jako jedynemu powiedziałem, o poprzednim porwaniu. Mężczyzna też ma ten numer. Gdyby nie on nie miałbym tego telefonu - on troszczy się o mnie jak o brata, którego nie ma. Ja o niego z resztą też. Siedziałem tak jeszcze dłuższy czas - który niemiłosiernie się dłużył... Aż usłyszałem trzaśnięcie drzwiami.
- Gdzie go masz?! - krzyczał Sykes
- Co mam? - pytałem
- Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Gdzie masz drugi telefon?!
- Nie mam - powiedziałem. Oberwałem w twarz
- Powtórz - warknął
- Nie mam drugiego telefonu ! - znowu oberwałem.
- Nie masz?! Nie masz?! A Kirę sam zawiadomiłem tak?! - krzyczał
- Ale że co? Że ja niby Kirę zawiadomiłem? Jak? O czym ty do mnie mówisz człowieku... - brnąłem w kłamstwa.
- No niezły z ciebie aktor Wahlberg. Wiem, że ze mną pogrywasz. Ale zapamiętaj, ze mną się nie pogrywa! - strzelił w ścianę, dosłownie centymetry od mojej głowy. Zaśmiałem się
- I z czego rżysz?!
- Z ciebie Sykes. Skoro myślisz, że to wszystko mnie rusza, że przejmuje się tym, że w każdej chwili możecie mnie zabić? To mnie ani trochę nie rusza. Więc rżę z WAS - znowu się zaśmiałem
- Stąpasz po cienkim lodzie Wahlberg, bardzo cienkim. - ukucnął, jego twarz była idealnie nastawiona na kopniaka. Uśmiechnąłem się
- Po nazwisku to po pysku Sykes - dostał w ryj.
- Teraz to sobie przegrzebałeś całkiem. Ale to nie skończy się śmiercią. Podchodzisz to tego zbyt pobłażliwie... Będziesz patrzał jak już niedługo będzie cierpiała twoja najbliższa. Tak dobrze słyszysz, niedługo zobaczysz cierpienia Kiry.
Wyszedł. Kurwa mać! Co mi strzeliło? Pogorszyłem sytuację. W moich planach było zginąć za nich, ale niestety pogorszyłem to...
- Fuck it - miałem ochotę zrobić tu rozpierdol... 

Kira

Historia lubi się powtarzać...
Byłam na dworze z Griffin'em. Znowu w krzakach zauważyłam mężczyznę, ale nie zważałam na to, do puki nie pojawił się przede mną kamień, który owinięty był w kartkę. Podniosłam go, rozwinęłam i zaczęłam czytać

No witaj Kira. Już mnie widzisz... Wiedz, że niedługo dołączysz do Wahlberg'a. 
NS

- What?! - krzyknęłam. Minutę później obok mnie stał już ojciec
- O co chodzi? - spytał. Pokazałam mu kartkę. Widziałam tą złość w oczach
- Spokój. Przecież to nic - zaśmiałam się
- Nic?! Nic?! Czy ty sobie ze mną pogrywasz?! Chcą cię zabić a dla ciebie to nic?! - burzył się
- No tak... W końcu nadal tu stoję co? - posłałam mu uśmiech
- Co racja to racja.... Ale i tak to nie żarty. Muszę jechać do Nick'a, ale najpierw do studia.. Dacie sobie sami radę? - zadał mi pytanie
- Tak Damy. Rozumiem, że to sprawa Ty, Nick i Elyar? 
- No niestety... Możesz pójść ze mną do biura? 
- Jasne - odpowiedziałam i poszłam za mężczyzną. Zapowiadała się rozmowa na temat jak bardzo się o ciebie martwię bla bla bla.... 
- O co chodzi? - zadałam pytanie rozsiadając się w fotelu
- Chodzi o to, że rozmawiałem ostatnio z Nick'iem. On współpracował z tymi, którzy to robią..
- I....? Co mi do tego?
- Oni chcą cię zabić. A my nie jesteśmy w stanie cię pilnować 24 godziny na dobę. A nie wiadomo kiedy zaatakują... Niby Nick i AJ są 100 razy lepsi od nich, znają każdy ich ruch, ale...
- Ale...? - zastanawiałam się o co mu chodzi
- Nie rozumiesz? Znam cię dobrze, ty siebie tym bardziej. Nie jestem przewidzieć co wymyślisz za 3 godziny. A poza tym... Nie chcę cię stracić. Strata Donnie'go to już duży cios... - posmutniał całkiem
- Tato....
- Co słońce?
- Donnie żyje. Jest cały... - uśmiechnęłam się
- Córuś nie wmawiaj sobie... Wiem, że ci go brakuje, ale no zrozum że nie żyje...
- On żyje... Miałeś o tym nie wiedzieć, ale patrz - wyciągnęłam komórkę i pokazałam SMS
- Ale... Jak? Nie realne... 
- A jednak? Pamiętaj Never Say Never and Believe - zaśmiałam się. Ojciec wraz z Griffem byli na koncercie Justina i znają go dość dobrze... Żyję pod jednym dachem z dwoma Boybelieberami....
- Egh... Nie mogłaś mi szybciej tego pokazać?! - śmiał się
- Nie! Nie byłoby niespodzianki - uśmiech numer 21469
- Dobra. Ja muszę pędzić do studia, chłopacy powinni wiedzieć, że Donnie żyje.... 
- Nie! Niech to pozostanie na razie pomiędzy nami, proszę...
- Ale czemu? 
- Bo tak... Nie zrozumiesz. Powiem im to sama, ale nie dzisiaj. Wahlberg już niedługo wróci - to ostatnie wyszeptałam 
- Co ty tam pod nosem mówisz? Stary już jestem - zaczął naśladować starca, który nie dosłyszał
- Nie ważne... Tato, a mógłbyś poprosić Nick'a, żeby tutaj przyjechał?
- Jasne, ale po co? - zadał pytanie
- Nie ważne. Niech nas poniańczy - zaśmiałam się.
- Pa tato - przytuliłam go 
- Na razie. - wyszedł trzymając telefon w ręku. Wyszłam za nim na dwór. Przy furtce krzyknął tylko
- Nick będzie za 2 minuty Do zobaczeniaaa!
- Naaarsoooon 
Według słów ojca równo dwie minuty później sam Nick Carter stał w furtce. 
- Hej Kira. Chciałaś, żebym was poniańczył? Więc jestem - mężczyzna wydawał się być sympatyczny
- Taaak panie Nick'u. Ale mam jeszcze jedną sprawę. 
- Ustalmy jedno. Ja ci mówię po imieniu to i ty mi. Skoro masz do mnie sprawę to dawaj...
- Najpierw to niech pan wejdzie do nas 
- Dobrzeee

Nick

Dziewczyna miała do mnie jakąś sprawę. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie tym. Ruszyłem za nią do domu. Dziewczyna przyniosła nam po szklance wody, najpierw wzięła tabletki. To pewnie były te... Na wzmocnienie. Z tego co mówił Joey, Kira ma bardzo osłabiony organizm po tamtej akcji. Z resztą to przez to poznaliśmy się. Ale gdyby nie to, że jej zaszkodziliśmy to byłoby gorzej. Z tego co miałem podsłuch w siedzibie Sykes'a miał zakończyć sprawę prościej - miał ją po prostu zabić. Kiedy dziewczyna wróciła usiadła i spojrzała mi w oczy. 
- No więc pa.... Nick. Jak dobrze wiesz, Wahlberg został porwany. Ale najpierw proszę o to, abyś nie leciał z tym do mojego ojca. To ma być nasza sprawa, nie jego. Ma się dowiedzieć po fakcie - mówiła całkiem poważnie
- Dobrze. Niech zgadnę, chcesz go odbić? Ale wiesz, że to nie będzie proste, nie mamy lokalizacji, ludzi... - powiedziałem 
- Zacznijmy od początku. Skoro już wiesz co chcę... To mamy lokalizacją - rzuciła mi jakiś papierek. Kiedy rozwinąłem zobaczyłem lokalizację, dość nie daleką z tąd... - ludzi na 80 procent też. I to nie byle jakich...
- Co ty nie powiesz? Skąd masz lokalizację? I jakich ludzi?
- Mam swoje kontakty, a ludzi których najprawdopodobniej uda się załatwić należą do FBI - opanowało mnie zdziwienie

- Ale... JAK?! - nie dowierzałem 
- Mam swoje kontakty. Masz tutaj kartkę, przeczytaj ja idę wykonać pewien telefon. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli mam plan - kolejny raz. Wyszła z pomieszczenia. Szczerze chciałem jej pomóc. Przeczytałem kartkę, znajdowała się na niej groźba. No nieźle... Młoda zaciekawiła mnie swoją zaradnością, a ona jeszcze nawet pełnoletnia nie jest... To jest wręcz nie normalne. Z moich zamyśleń wyrwała mnie właśnie ona. 
- Pan Michael się zgodził. Załatwi wszystko i możemy zaczynać akcję, mamy mu tylko przekazać szczegóły. Powiedziałam mu, żeby przyjechał tutaj teraz i wszystko ustalimy. 
- Dobrze. Czyli za ile będzie? - zapytałem
- Za trzy minuty. Plan poznasz dopiero przy Westenie. I nie myśl sobie, że oszalałam... Napisz mojemu ojcu, żeby zamiast z tobą spotkał się z AJ'em. Niech nikt tu nie przyjeżdża. Wszystko musimy ustalić dzisiaj, żeby potem dograć to dopiero przed akcją. Nie chcę, aby McIntyre coś podejrzewał. Wszystko co zostanie wypowiedziane pomiędzy naszą 3 zostaje między nami. Jak dowiem się, że mój ojciec dowiedział się od ciebie chociaż słowo na temat planu to pójdę do AJ'a, żeby własnoręcznie cię zabił okey? - wypowiedziała to groźnie, ale cały czas się uśmiechając. Parę minut później naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Chwilę później wraz z Kirą pojawił się mężczyzna. Był średniego wieku. Spojrzał na mnie. Podniosłem się z kanapy.
- Witam. Pan to pewnie Michael - podałem mu dłoń
- A pan to pewnie Nickolas - uśmiechnął się i odwzajemnił gest - Mów mi Mike 
- A ty mi Nick - zaśmiałem się
-No więc Kira... Powiedz mi jaki masz za plan...
 -Na początku chcę, aby to co zostanie powiedziane pomiędzy naszą 3 zostaje tu, zero przecieków, ok? 
-Dobrze- powiedzieliśmy jednocześnie
 -Plan wygląda następująco. Dzwonię do Wahlberg'a, on odbiera, mówię mu co i jak. Później omawiamy warunki wypuszczenia.jego, a ja idę w zamian za niego
 -Co?! Oszalałaś? - wtrącił Mike
-Nie. Przecież wy tam będziecie. A nikt nie powiedział, że nikt nie może mnie "uratować"  - zakreśliła w powietrzu cudzysłów
- Taaaa.... A jeżeli nam się nie uda? - zadałem pytanie
- To się nie uda. Wtedy będziecie odbijać mnie, chyba, że mnie zabiją - śmiała się
- Młoda młoda... Co cię tutaj śmieszy?- odezwał się Michael
- Wszystko. Nie wierzę, że przy waszej pomocy się nie uda. Nick, ty znasz ich bardzo dobrze. Dzisiaj rozmawiałam o tym z ojcem, działałabym na własną rękę pewnie, gdyby nie ta rozmowa. Panie Michael'u, przecież pan należy do FBI. No halo... Byle kogo tam nie przyjmują.... Zostaje jedno pytanie.
- Jakie? - zapytałem zdziwiony
- No... Kiedy robimy akcję i jakie warunki?
-  Za parę dni, w sobotę. Okey? Joey będzie wtedy w pracy.
- Spoko. Wahlberg miałby wtedy nagrywanie Blue Bloods, wujek Jordan miał być tam razem z nim. Ale musi jechać tam i powiedzieć o porwaniu.  Wujkowie Wood i Jon nie przyjdą sami. A Elyar da się przekabacić na niewspominanie nic ojcu. - powiedziała Kira


---------------------------------------------------------------------------------------------------

Jestem za dobra xd
Rozdział miał się w tym tygodniu nie pojawić w moich planach, ale macie :)
Dość długi jest ;D
Jeżeli chcecie rozdział to proszę o komentarze ;) Jeżeli nie spełnicie warunku nie ma rozdziału
od dzisiaj 5 komentarzy = rozdział ;)

Dziękuję za uwagę
Here We Go Again xX 














2 komentarze:

  1. jejku *.* co mogę powiedzieć ? To co zawsze : bosko , kocham to , dawaj NN:*
    Ty i tak to wiesz ....
    uwielbiam czytać Twoje opowiadanie , jest wspaniałe !


    WENY <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne! Ja czekam na więcej. :) Pisz szybciutko next. :* Weny i do następnego. ;)

    OdpowiedzUsuń