Siedziałam w domu. Było popołudnie. Od jakiegoś czasu czułam, że obserwacja powiększyła się. Miałam też zwiększoną ostrożność. Elyar nie odstępował mnie na krok. Dzisiaj miałam ochotę iść do przyjaciółki. Jako iż ojciec był w domu El miał wolne. Pozwolił mi na wyjście, więc poszłam się jakoś normalniej ubrać i wyszłam z domu. Miałam to debilne uczucie obserwatora, ale kiedy się odwracałam nikogo już nie było. Była 18 i zaczynało się ściemniać. Oczywiście moja głupota kazała mi iść na skróty. Cofnęłam się dosłownie 5 kroków i weszłam w ciemną uliczkę. To był błąd. Zza śmietnika wyskoczyli dwaj mężczyźni. Zaczęłam uciekać. Ale z moimi częstymi bólami serca nie wyszło mi to. Złapali mnie i związali ręce oraz nogi.
- Fuck. Pewnie porwanie. To po to te obserwacje - Pomyślałam .
Oberwałam parę razy w twarz, brzuch. Od ciągnięcia po ziemi miałam sine ręce i nogi. Ale oni teraz zaczęli mnie ciągnąć w znajomą okolicę. Zaraz. Ujrzałam dom wuja Jordan'a. Wtedy zobaczyłam igłę, poczułam ukłucie i zaczęłam odpływać...
Jordan
Wychodziłem z domu. Joey zaprosił mnie do siebie. Powiedział, że wolna chata bo dzieci u znajomych. Odpowiedziałem czemu nie. Po drodze miałem wziąć Donnie'go bo każdy głupi wie, że on pije a ja nie. Zaśmiałem się. Wyszedłem z domu. Przeraziłem się. Zobaczyłem Kirę, leżała na ziemi. Wykręciłem numer pogotowia. Przyjechali po nią, ale ja nie mogłem jechać. Podjechałem po Donnie'go i Joey'a. Nic nie powiedziałem, oprócz tego, że musimy jechać gdzieś. Oni na luzie, a ja spięty. Kiedy zajechaliśmy pod szpital Joey spytał
-Powinienem coś wiedzieć?
Jedyne co zrobiłem to kiwnąłem głową na tak. Mężczyzny mina nie była zadowolona. Wbiegłem do szpitala i spytałem, gdzie ją położyli. Im nie śpieszyło się z wejściem, więc kiedy weszli zaciągnąłem ich pod salę 205, w której miała być dziewczyna. No i była. Spojrzałem na Joey'a. Mężczyzna miał łzy w oczach. Nie dziwię mu się. Jego córka leży posiniaczona w śpiączce. Lepiej być nie mogło. Powiedziałem Donnie'mu , żeby gdzieś go zabrał. Odszukałem lekarza. Opowiedział mi o stanie Kiry. Okazało się, że to tylko tak źle wygląda z zewnątrz. Dziewczyna miała tylko parę siniaków. A była w śpiączce z powodu podania jej czegoś tam. Za jakieś 5-10 minut się obudzi. Ma być 2 dni w szpitalu, a później ma jechać do domu no i oczywiście odpoczywać. Z tymi wieściami poszedłem do Joseph'a.
Joey
Chciałem cofnąć tą jebaną decyzję. Mogłem nie pozwalać jej nigdzie iść. Donnie poszedł ze mną po kawę, a Jordan poszedł do lekarza aby dowiedzieć się, co z nią. Wkurwiony siedziałem i czekałem. Ale znowu za każdym razem przez myśl przechodziło mi Remember that we are only humans, everybody makes mistakes - Słowa Kiry. Ale dlaczego jej to zrobili? Dlaczego przywlekli ja pod jego dom? Nie wiem. Donnie cały czas mnie uspokajał, choć wydawał się być bardziej przejęty niż ja.
- Wahlberg - podniosłem głos - uspokój się.
- Nie - odpowiedział
- Gdyż? - spytałem
- A wiesz co się stało? - odpowiedział pytaniem na pytanie
- Nie wie...
- On nie, ja mniej więcej wiem. Możecie być spokojni - Jordan mi przerwał - To co jest z Kirą to tylko źle wygląda na zewnątrz. Ma trochę siniaków nic więcej. A śpi, gdyż podali jej jakieś coś - uśmiechnął się lekko
- A powiedział coś jeszcze?!- spytałem. Szczerze to trochę mi ulżyło.
- Tak. Za jakieś 5-10 minut ma się obudzić. 2 dni na obserwacji i potem opieka domowa. - odpowiedział
- Idę do niej. Przepraszam was, ale z dzisiejszego wieczoru nic nie będzie... Mam nadzieję że nie obrazicie się... - poszedłem.
- E! McIntyre! - wrzasnął Wahlberg
- Te! po nazwisku to po pysku Wahlberg. Co?
- A może na nas i naszą odpowiedź poczekasz? - spytał
- Dobra... - cofnąłem się
- No więc... Po 1 mamy być na ciebie źli? Za co głupku? - zaczęło się. Jak powiedział na mnie głupku znaczy że będzie coś dłuższego - Po 2 nawet jeśli bylibyśmy źli, a nie jesteśmy
- Podkreślam NIE JESTEŚMY - wtrącił Jordan
- To Kira jest teraz najważniejsza i nie tylko ona potrzebuje tu opieki. Przyda się trzecia opiekunka
- Ale o co ci chodzi?- spytałem - Jak to "trzecia opiekunka"?
- A myślałeś że cię tu zostawimy? Bez opiekunki? - spytał Jordan - Jonathan może? - spytałem Donnie'go
- Okey. On pilnuje Grifiina ze mną a ty Joey'a. W razie co dzwoń do Danny'ego.
- Lajtowo
- A ja tu nic do powiedzenia nie mam?! - spytałem. Nie koniecznie chciałem zostawiać Griffa pod opieką Wahlberg'a
- NIE - powiedzieli razem. Donnie pojechał po Jonathan'a i Griffina. Powiedziałem mu, że ma powiedzieć młodemu wszystko. Prędzej czy później się dowie. Wraz z Jordan'em poszliśmy do Kiry. Parę minut później już się obudziła. Nie męczyliśmy jej za bardzo. Opowiedziała nam, co się stało i był spokój. Resztę dnia przesiedziałem w szpitalu. Jordan kazał mi jechać do domu spać. Ale ja odmówiłem. Siedziałem na kawach u Kiry. Wiedziałem jak nienawidzi szpitali. Pocieszałem ją, że to tylko 2 dni.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Łapcie rozdział :*
Dziękuje za 7 komentarzy :D
Wróciłam z wycieczki i siedzę w domu pisząc fragmenty xd
Oczywiście musiałam przyspieszyć trochę wydarzenia w opowiadaniu i dodać coś z akcją :D
No i... Pojawiły się postacie Wahlberg'a i Knight'a w zakładce 'Bohaterowie' :3
Jonathan'a raczej dodawała nie będę, choć pewnie trochę też się pojawi tak samo jak Danny ;D CHYBA, że chcecie to dodam :)
Tak wgl to jakie macie wrażenie po przeczytaniu tych 4 rozdziałów?
Bo chciałabym poznać wasze zdanie.
A wracając... Przede wszystkim czy podoba się wam muzyka którą dodałam? :D
Jak coś byście bardzo chcieli żebym coś dodała to piszcie. Ta piosenka która się nie podoba komuś też piszcie jak nie spodoba się paru to usunę ;))
4 komy lub więcej = rozdział
PS Nowa Nazwa na Bloggerze, ale ta sama osoba :D
Here We Go Again ♥
4 komy lub więcej = rozdział
PS Nowa Nazwa na Bloggerze, ale ta sama osoba :D
Here We Go Again ♥
Genialny!
OdpowiedzUsuńJesteś MISZCZU!!!! Kocham tego bloga!!!! :-* weny :-D
OdpowiedzUsuńWow super rozdział!!!! :-D
OdpowiedzUsuńMega rozdział!!! kiedy następny??? :-D
OdpowiedzUsuń